Czarne żagle. Łatwa zdobycz

Alexey Durnovo wyjaśnia, dlaczego piraci tak często atakowali hiszpańskie miasta i dlaczego byli całkowicie bezbronni za każdym razem.
W 1640 r. Grupa holenderskich filibusterów pod wodzą Philipa van Ruthena zaatakowała z ziemi hiszpańskie miasto Maracaibo. Napastnicy byli bardzo nieliczni, udało im się włamać do miasta, ale zostali wrzuceni do dżungli i cudem ożyli na swoich statkach. To raczej mało znaczący epizod historii Nowego Świata. Ważna jest kolejna rzecz. Według listów jezuickiego misjonarza Jorge Laudano-y-Reyesa Holendrzy udali się do Maracaibo przez szczelinę w rozpadającej się ścianie. 26 lat później Maracaibo zostanie schwytany i splądrowany przez francuskiego korsarza Francois Olone. Ćwierć wieku nie wystarczyło, by wzmocnić obronę.
Słabość hiszpańskich miast
Stając się władcami niemal całej Ameryki, Hiszpanie stanęli przed zupełnie nowym problemem dla siebie. Absolutnie nie rozumieli, jak to wszystko zachować. Bezpośrednio z Madrytu władze lokalne otrzymały jedynie cenne porady. To zrozumiałe, ponieważ kolonia była znacznie bogatsza niż metropolia. Wszystko, co wydobywa się w Nowej Hiszpanii, zostało wysłane do Hiszpanii, starej. Znaczna część tych rzeczy została oczywiście umieszczona w kieszeniach i skrzyniach namiestnika i kierowników niższej rangi. Ale same osiedla nie otrzymały prawie nic, co oczywiście odzwierciedlało stan infrastruktury.

Złota królica Francisa Drake'a

W rzeczywistości cała bezbronność hiszpańskich miast w Nowym Świecie w obliczu zagrożeń zewnętrznych została pokazana przez Francisa Drake podczas jego światowej trasy w latach 1577-1580. Jego „Złoty Jeleń” przemknął przez hiszpańskie posiadłości, plądrując więcej niż jedną osadę. Wtedy stało się jasne, że obrona będzie dobra do wzmocnienia. Ona na ogół i wzmocniona, tylko bardzo nietypowy sposób.

Hiszpanie nie dbali o obronę swoich miast

Głównym zadaniem hiszpańskich władz kolonialnych była ochrona zasobów wydobywanych w Nowym Świecie, a także sposobów ich dostarczania do Europy. Muszę powiedzieć, że z powodzeniem poradzili sobie z tym zadaniem. Kopalnie srebra w Potosi (obecnie Boliwia) zostały objęte taką niezawodną ochroną, że mucha nie poleciałaby. Przez wiele lat stacjonowała tam cała armia, a kopalnie zamieniły się w prawdziwą fortecę. To samo stało się z depozytami złota i kamieni szlachetnych w Peru i Meksyku. Hiszpania wzmocniła trasy dostaw najlepiej jak potrafiła. Srebrna flota u władzy nie ustąpi przed niezwyciężoną armadą. Jak pamiętamy, tylko Holender Pete Hein zdołał go złapać. Była to operacja wojskowa na pełną skalę, poza tym Hein miał szczęście z okolicznościami.


Trzysta lat później, po zdobyciu Srebrnej Floty, Pete Hein uderzył w holenderskie znaczki pocztowe

Hiszpania nie porzuciła swojej głównej arterii komunikacyjnej do swojego losu. Porto Bello, miasto na karaibskim wybrzeżu, do którego sprowadzono wszystko, co wydobyto w Ameryce Południowej, nabyło dwa forty na raz, a liczba garnizonu osiągnęła tysiąc osób. Veracruz, w którego magazynach przechowywano skarby Meksyku, był również dobrze ufortyfikowany. Nie jak Porto Bello, ale wciąż całkiem niezły.

W miastach zawsze były pieniądze. W skrajnych przypadkach domagali się okupu.

Oba miasta nabyły własne floty, aby przewieźć towary do Hawany, skąd raz w roku kursowała Srebrna Flota. Jeśli hiszpańskie posiadłości w Nowym Świecie składały się tylko z Porto Bello, Veracruz i Hawany, wówczas obronę można by nazwać niemal idealną. Problem polega na tym, że osiedli było znacznie więcej. W rzeczywistości działała tu bardzo prosta zasada: jeśli nie masz wartości strategicznej, chroń się.
Takie podejście odegrało fatalną rolę w historii wielu hiszpańskich miast. W XVII wieku nie tylko słynny Maracaibo, który raz na 20 lat został splądrowany, cierpiał z rąk filibusterów angielskich, holenderskich i francuskich, ale także Santo Domingo, Caracas, Cumana, Gibraltar i Kartagena. Wszystkie miasta, które znajdowały się na północnym wybrzeżu Ameryki Południowej, przynajmniej raz, ale dowiedziały się, co to jest najazd piratów. Pod koniec XVII wieku, kiedy wszystko układało się bardzo dobrze w Hiszpanii, pękło nawet tam, gdzie wcześniej było mocno. W 1671 roku Henry Morgan przejął Panamę, położoną w sercu szlaku handlowego między Potosí a Porto Bello. Hiszpanie zdecydowanie wzmocnili punkty początkowe i końcowe, ale nie zajęli się centrum. W 1683 roku Francuz Michel de Grammont w towarzystwie Holendrów Lawrence'a de Graafa i Nicolasa van Dorna z powodzeniem zaatakował i zdobył ufortyfikowany Veracruz.

Lawrence de Graaf z Michelem Grammonem udowodnił, że Veracruz nie jest takim niezdobytym miastem

Te dwa wydarzenia oznaczały całkowity upadek hiszpańskiej obrony wojskowej. Kraj nie był w stanie chronić nawet najważniejszych osiedli.

Jean-Baptiste Ducasse zaczynał jako przemytnik i ukończył go jako admirał

Korsarze siły
Piraci, którzy działali na Karaibach w XVII wieku, byli w większości nie tyle złodziejami morskimi, co wojskowymi. Patent korsarski w rzeczywistości uczynił ich żołnierzami w służbie Anglii, Francji lub Holandii. Takie podejście było wygodne dla wszystkich. Filibustery mieli swego rodzaju „dach”, stany mogły wyrażać się w duchu: „Nie ma naszych żołnierzy, a statek można kupić w każdej stoczni”. Od udanych działań przeciwko Hiszpanii kapary otrzymali nie tylko łup, ale także możliwość rozwoju kariery.
Christopher Mings, który osiadł na Jamajce i dokonał kilkunastu nalotów na hiszpańskie posiadłości, w końcu został admirałem angielskiej floty. Jean-Baptiste Ducasse, który początkowo był zwykłym przemytnikiem, urósł do rangi admirała i gubernatora Tortugi. Wspomniany już Michel de Grammont otrzymał stopień porucznika za grabieże Veracruza. Henry Morgan, po operacji w Panamie, został wicegubernatorem Jamajki.
Najbardziej przedsiębiorczy i aktywni piraci szybko zdali sobie sprawę, że nie muszą być nadzy. Pogoń za morzami nad hiszpańskimi kupcami jest trudna i nieopłacalna. Srebrna flota była dla nich zbyt trudna. Ale mniej lub bardziej bezbronne miasta to po prostu idealny łup. Po pierwsze, nadal będą tam pieniądze i towary. Kościelne talerze, luksusowe przedmioty z domów najbogatszych obywateli, cenne zasoby z magazynów ... W szczyptę szantażu można było uzyskać pieniądze. Olone i Grammont uciekli się do takich metod. Schwytani mieszkańcy zostali zebrani w centrum miasta i oświadczyli, że jeśli w ciągu kilku dni nie zdobędą określonej kwoty, byłoby to bardzo złe dla nas wszystkich. Pracował sprawnie. Gdy dochodziło do okupu za własne życie, pieniądze były natychmiastowe.

Brytyjczycy zajęli tylko trzy dni na zdobycie Jamajki

W najgorszym przypadku pieniądze można uzyskać w inny sposób. Jeśli osada jest całkowicie zubożona, ale jest dobrze zlokalizowana z punktu widzenia prowadzenia działań wojennych, może zostać przeniesiona do korony, prosząc w zamian o odszkodowanie. To właśnie zrobili w połowie XVII wieku z Jamajką. Wyspa należała do Hiszpanii, ale nie do końca rozumiała, jak z niej korzystać. Nie było cennych zasobów, wszyscy wrogowie są daleko. W 1655 r. Wyspa została zdobyta przez admirała angielskiego Williama Penna.

Admirał Penn, który zabrał całą Jamajkę z Hiszpanii

Ta operacja zajęła mu trzy dni. Penn i jego zwolennicy znaleźli godne zastosowanie na Jamajce. Wkrótce dorastał tu potężny Port Royal, z krótkim i raczej smutnym losem. Jednak przez ponad pół wieku swego istnienia udało mu się stać główną osadą angielską w Nowym Świecie i głównym źródłem zagrożenia dla Hiszpanii. Wyspa w sercu Karaibów stała się idealną bazą do ataków na hiszpańskie miasta. Bukaner, który rozpoczął kampanię, zawsze pomagał tutaj w jej organizacji.

Obejrzyj film: - Przeziębienie (Grudzień 2019).

Loading...

Popularne Kategorie