Historia jednego arcydzieła: „The Temptation of St. Anthony” Dali

Kimkolwiek oni nazywają się Salvador Dali: geniusz, kupiec, guru samouwielbienia. To naprawdę wszystko. Surrealizm, który go gloryfikował i wzbogacał, był doskonałym narzędziem nie tylko do zarabiania pieniędzy, ale także do pozbywania się fobii, namiętności i obsesyjnych pomysłów. Prowokacyjne obrazy przekazane na płótno są zawsze wyznaniem samego Dali, który może poważnie porozmawiać z tobą w języku malarstwa, a także może grać, zmieniając maski. Snezhana Petrova zrozumiała, co kryje się za tańcem obrazów na płótnie „Kuszenie św. Antoniego”.

„The Temptation of St. Anthony”, 1946

Działka

Bez słownika symboli Dali, płótno, oczywiście, wygląda jak zestaw - choć kompozycyjnie wyrównany - figur magicznych. O każdym - w porządku.

W lewym dolnym rogu znajduje się św. Antoni, broniący się krzyżem (symbolem jego nieugaszonej wiary) przed pokusami diabła. Same pokusy są okrągłym tańcem, który jest w centrum naszej uwagi.

Historia św. Antoniego - jednego z najpopularniejszych tematów średniowiecza

Koń wychowawczy jest symbolem zmysłowej przyjemności i niezrównanej mocy. Słonie - dominacja i władza. Pierwszy z nich ma kielich pożądania z nagą kobietą na plecach, drugi ma obelisk przypominający dzieło rzymskiego rzeźbiarza Berniniego, a drugi ma kompozycję architektoniczną w stylu Palladio.

Ogromne postacie opierają się na nogach pająka i zdają się padać na świętego. Ten obraz długich, cienkich nóg z wieloma stawami przypomina częściowo koniki polne, których Dali strasznie się bała od dzieciństwa.

Na horyzoncie w chmurach można zobaczyć hiszpański El Escorial, który dla artysty był symbolem prawa i porządku, osiągniętego dzięki połączeniu duchowości i świeckości.

Wraz z „Temptations of St. Anthony” rozpoczyna się nowa era kreatywności Dali

Ogromne słonie na nogach zapałek - obraz, który często pojawia się w dziełach Dali. Człowiek w swoim życiu robi wiele planów, próżność nie zna granic, życie przechodzi pod ciężarem pragnień. Góry klejnotów, złote świątynie, które niosą słonie na cienkich nogach, które wkrótce się zerwą, są symbolem tego, że nasze możliwości są ograniczone. „Zabawkowa” świątynia z fragmentem nagiego kobiecego ciała na początku interpretowana jest jako duchowość zniekształcona przez demony.

Uważa się, że ten obraz dał początek nowemu kierunkowi w pracach Salwadoru: zaczął w swoich pracach łączyć spirytualizm, klasyczne malarstwo i obrazy epoki atomowej.

Kontekst

Św. Antoniego - pustelnik z IV wieku. Udowodnił swoje zaangażowanie w wiarę z nieustraszonością w obliczu przerażających wizji, w których regularnie uczestniczył. Halucynacje były z reguły w dwóch postaciach: w postaci uwodzicielskiej kobiety i w postaci potężnych demonów. We wczesnym renesansie artyści połączyli te obrazy i malowali kobiety rogami, przypominając o ich szatańskim pochodzeniu.

Dali Anthony jest przedstawiony nie jako chory staruszek, ale jako muskularny mężczyzna.

Anthony jest zwykle przedstawiany jako brodaty starzec.

Historia Anthony'ego nie była zła powtórzona w średniowieczu. Ale kiedy coraz więcej prostych, doczesnych radości było uwielbianych, zaczęli zapomnieć o świętym.

Dlaczego Dali go pamiętał? To bardzo proste - z chęci wygrania. Albert Levin, amerykański producent filmowy, ogłosił konkurs na wizerunek kuszonego świętego. Nie dla zabawy, zostało zrobione. Levin właśnie myślał o nakręceniu filmu o drogim przyjacielu Guy de Maupassant. 11 artystów, w tym Dali, zaproponowało swoje wersje. Wygrał surrealista Max Ernst. A stworzenie Salwadoru weszło w wieczność.

Po latach brazylijska agencja reklamowa Leo Burnett Sao Paulo, zainspirowana Dali, zaadaptowała fabułę do czasów współczesnych. Na czele „procesji” - symbol dolara, George Washington, stylizowany na boginię sprawiedliwości Themis. Za nim podąża zgrzybiały Wujek Sam - amerykańska gospodarka, na której ciele siedzi komar Osamy bin Ladena, ssąc ostatnie „soki”. Dalej przychodzą Chiny i kraje arabskie. Hasło tej karykatury-alegorii brzmi: „Nie zgub się w świecie dziwnych, niezrozumiałych inwestycji”.

Losy artysty

Od dzieciństwa Salvador czuł się wyjątkowo. I pod każdym względem starał się to pokazać innym: rozpoczął walki, skandale, rzucił napady złości - wszystko po to, by wyróżnić się i przyciągnąć uwagę.

Z czasem, gdy pojawiła się kwestia kariery, Dali miał taką obsesję na punkcie sukcesu komercyjnego, że Andre Breton wymyślił pseudonim anagram: „Avida Dollars” (który nie jest dokładnie łaciński, ale oznacza „chciwy na dolary”). Brzmiało to gryząco, ale opłaty Salvadora nie zostały odzwierciedlone - ludzie nadal wydawali fortuny na prace Dali.

W ostatnich latach życia Dali był chory, stary, bezużyteczny starzec.

Najsmutniejsza rzecz w historii artysty - zmarł sam i chory. Ani pieniądze, ani sława nie uratowały go przed paleniem namiętności, których nogi pająka wciąż się kruszyły.

Po śmierci żony na początku lat 80. Dali popadł w głęboką depresję. Choroba Parkinsona przeszkadzała w pracy. Trudno było troszczyć się o chorych i zrozpaczonych starców, rzucił się do pielęgniarek, pociągając go za ramię, krzycząc i gryząc.

Dali zmarł 23 stycznia 1989 r. Z powodu zawału serca. Artysta pozostawił go, aby go pochować, aby ludzie mogli chodzić po grobie, dlatego ciało zostaje unieruchomione w jednym z pokoi Muzeum-Teatru Dali w Figueres.

Obejrzyj film: Adam Szymański - Fabergé. Historia i arcydzieła (Wrzesień 2019).