Parlamentarzysta, aby założyć Paulusa

Michaił Murawiew: „Przybyliśmy na front w lipcu 1942 roku. Znajdował się na prawym brzegu Don, skąd walczyliśmy aż do Stalingradu. Nasza jednostka jest już blisko Stalingradu na początku września. Walka rozpoczęła się bezpośrednio za miastem. Służyłem w tym czasie w 64. Armii. Przez cały wrzesień i październik były walki o miasto. Niemiec próbował przebić się do brzegu Wołgi, a naszym zadaniem było nie przegapić go.

O bitwie pod Stalingradem bardzo trudno jest mówić. Nie daliśmy pojedynczego wieżowca bez walki, z dużymi stratami dla wroga. Mimo to nie przegapiliśmy go w Wołdze na naszej stronie. A najważniejsze bitwy miały miejsce, gdy rozpoczęła się kontrofensywa, 19 listopada 1942 roku. O godzinie 6.30 rozpoczęto przygotowywanie artylerii i rozpoczęto kontrofensywę. Pod koniec 21. nasze armie dołączyły do ​​obszaru Kalach. Niemiec dokonał kontrataku. Oczywiście nic się nie stało.

Potem postanowili przenieść armię Mansteina tutaj, aby rozbić nasz pierścień i dołączyć do oddziałów Paulusa. Ale te oddziały nie odniosły sukcesu. Pierścień jest w końcu skompresowany i skompresowany. A do końca stycznia nasz już wycisnął pierścień, który stał się już 30 na 60 km.
Pierwsze ultimatum zostało wydane 8 stycznia 1943 r. Kiedy parlamentarzyści poszli do Paulusa, przybyli tam, ale nie wrócili. 10 stycznia nasze poranki ponownie przeszły do ​​zdecydowanej ofensywy bezpośrednio w Stalingradzie. Do tego czasu pozostała część naszej armii, a dwa fronty poszły ścigać wroga i go rozbić.
Mieliśmy 62 i 64 armię, zadaniem było zakończenie grupy Paulus.
Walki odbywały się w Stalingradzie, nie tylko dla kwater, ale także dla każdego domu i domu - na podłodze. Prawie nie udało się. I choć nasze morale było bardzo silne, nie mieliśmy wielu ludzi. Pistolet miał dwa, maksymalnie trzy osoby, karabin maszynowy miał jeden, z reguły w rzadkim przypadku, dwa. Moździerze 82 mm nie miały więcej niż dwóch osób. A każdy dom został zabrany w Stalingradzie, dopóki nie został prawie zniesiony do piwnicy, a następnie przenieśli się tylko do innego domu. To był opór wroga.
24 stycznia, drugi był ultimatum. Odmówiono mu również. Pod koniec stycznia wiadomo było, że jego siła się kończy. Rankiem 29 stycznia dowódca pułku wezwał mnie. Byłem wtedy dowódcą kompanii. A dowódca pułku powiedział, że mam zaszczyt - uważaliśmy każde zadanie w Stalingradzie za wielki zaszczyt - iść z ultimatum do niemieckiego dowództwa. Jedyne, o co pytałem, to jak przedstawiłbym to ultimatum, jeśli nie znam niemieckiego. Potem dali mi Niemca, który trochę rozumiał rosyjski. Wyraził swoje pragnienie, mówiąc: „Chociaż, być może, nie wrócę żywy, ale myślę, że byłoby dla mnie wielkim zaszczytem, ​​jeśli powiem ci, do czego zmierza wysłannik”.

Został pojmany. Ale przecież byli tacy, którzy choć walczyli, ale z ich duszą nas wspierali. To też był taki niemiecki. Był już w podeszłym wieku, prawdopodobnie 52–53 lata.
W tym czasie front znajdował się w belce królowej lub w rzece Caryca, ale na naszej mapie nazywano ją królową belki. Związali białą flagę, nadali ją radiowo - tam głośniki pracowały wtedy bardzo ciężko, bo w jednym domu nasze, w drugim - Niemcy, taka była sytuacja. Doniesiono, że zaprzestaje ognia, teraz enchainer. Posłuchali i ogień się zatrzymał. Flaga wisiała trochę w oknie przez 10 minut, a potem wyskoczyłem przez okno, Niemiec podążył za mną i przeszliśmy przez belkę Królowa. Skrzyżowane Ale nie ma ulic, nic. Bardzo trudno było to zrozumieć - w Stalingradzie były już solidne ruiny. W dzisiejszym Stalingradzie jest tylko 16 domów, które są naprawiane, reszta jest budowana od nowa.
Minęliśmy, może 300-400 metrów od Belek Królowej, musieliśmy spotkać się z każdym Niemcem, który nas poprowadzi. Potem zauważyliśmy, że w jednym z wejść był Niemiec. Przyjechaliśmy, tłumacz wyjaśnił, gdzie i dlaczego jedziemy. On, widząc białą flagę, również zrozumiał i powiedział, że zamierza nam donieść o poleceniu. Staliśmy przy tym wejściu przez jakieś 15 lub 20 minut, a potem przychodzi, okazuje się, że jest oficerem. Przyniósł bandaże, zawiązał nam oczy, wziął mnie za rękę, wziąłem Niemca i poszliśmy za nim.
Poprowadził nas do jednej z piwnic, zszedł na dół, rozwiązał nasze oczy. O nas zgłoszone. Tam też spędziliśmy może 20 minut, czas się przeciągał. Teraz jest mi bardzo trudno powiedzieć dokładnie, ponieważ bycie w legowisku wroga było wielkim wysiłkiem siłowym i być może każda minuta wydawała mi się podwójnie dłuższa. Wyszli i powiedzieli: „Paulus jest chory, nie może cię przyjąć”. Znowu zawiązał oczy i prowadzi z piwnicy do drugiej. Prowadziło nas także 10 minut. Ale tekst ultimatum pozostał z nimi.
Przywieźli nas do innej piwnicy. Było tam dwóch generałów. Powiedziałem im istotę sprawy - mówiłem po rosyjsku, mieli własnego tłumacza. Słuchaliśmy. Jaka będzie decyzja - dowiesz się później. Termin ultimatum działał do 17 godzin. Jeśli do tego czasu rozejm nie zostanie zwrócony, cała moc zostanie zadana. Piąta godzina - przynoszą ultimatum. Coś zostało napisane na odwrocie naszego ultimatum. Co dokładnie - nie mogłem przeczytać. A oni powiedzieli: „Nie będziemy mogli pozwolić ci odejść teraz, ponieważ jesteś teraz ściśle zorientowany, gdzie jest nasza siedziba”.

Dokładnie o godzinie 17 nasza artyleria zarobiła. I dosłownie 20-30 minut później usłyszałem już okrzyki „Hurra”. Około 17:45 byłem już wyzwolony przez moich żołnierzy. Otoczony tym domem, schwytany przez Niemców.

Kiedy otoczyliśmy dom, przyszedł niemiecki oficer i powiedział mi: „Wynoś się”. Odwróciłem flagę i wyszedłem na ulicę. Zgłosił się do dowódcy pułku, a następnie udał się do dywizji. Rozbity, że w tym ultimatum Paulus napisał: „Moja decyzja będzie wam znana 31 stycznia”.

Zaczęliśmy sprzątać wszystkie te piwnice od Niemców. Zostały zbudowane w dużych grupach. Co więcej, nie mieliśmy nawet ludzi, którzy by im towarzyszyli, ale wyznaczali spośród nich ludzi, którzy byli wyższymi oficerami i prowadzili ich. Niemiec nie był taki sam.
Świt o 9 rano. My ze Stacją Rzeki skręciliśmy w górę. A do godziny 10 wyglądamy - co jest - bardzo dużo. Podeszli i zapytali: „Co się stało?” Okazuje się, że Paulus jest tutaj, teraz zobaczymy, jak zostanie zabrany. I hurt sprowadził Paulusa. Wsadzili nas do samochodu i pojechali do nas. I tu znowu zaczęło się sprzątanie piwnic.

Obejrzyj film: MECHANICAL SYNFONICA. (Wrzesień 2019).