Przypadek „królów walut”

Radziecki ekosystem czarnego rynku

Radziecki archaizm „forselytsik” - pochodna „Czy masz coś na sprzedaż?”. Z takim pytaniem spekulanci zwrócili się do obcokrajowców w stolicy. Z czasem forselitsiki stały się fartsovshchiki. Waluty polowały na gości Związku Radzieckiego „Pleshka” - ul. Gorkiego z Placu Puszkina na hotele „Narodowy” i „Moskwa”. Ich nielegalna działalność podlegała art. 88 kodeksu karnego „Naruszenie zasad dotyczących transakcji dewizowych” i była karana więzieniem w kolonii karnej na okres od 5 do 8 lat.


Hotel „National”, 1962

Moskiewski czarny rynek był wielopoziomowym systemem zakupów. Na samym dole znajdowali się „biegacze” i „kłusacy”, nabywcy czarnej waluty od obcokrajowców, od których spadali na swoich kuratorów. Na samym szczycie tej piramidy byli „kupcy”. Nikt nie znał ich nazwisk, ponieważ działali pod pseudonimami i tylko przez wielu pośredników.

Spekulanci nazwali artykuł 88 „motylem”

Najbardziej wytrwali i lekkomyślni kupcy mieli kontakty z obcokrajowcami, aw sferze ich interesów były klejnoty. Przemytnicy podchodzili do niesamowitych sztuczek wymaganych w biznesie. Waluta mogła leżeć nawet w tubkach pasty do zębów.

Przetwarzaj bohaterów

Do maja 1960 r. Walka z przemytem i spekulacjami toczyła się w „normalnym” trybie. Wszystko zmieniło się po pamiętnym incydencie z Victorem Perlo. Ranny Chruszczow nalegał na przeniesienie wszystkich spraw dotyczących nielegalnych transakcji walutowych z urzędu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego. Kampania zainicjowana z góry szybko przyniosła owoce. KGB wykorzystało trzy główne postacie czarnego rynku. Byli to Yan Rokotov (Yan Kosoy), Vladislav Faybishenko (Vladik) i Dmitry Yakovlev (Dim Dimych).

Rokotow, podobnie jak Jakowlew, nie tylko zajmował się spekulacjami, ale także pełnił funkcję informatorów w OBKHSS. Współpracując z władzami, ci dwaj mężczyźni porzucili „biegaczy” na kilka lat i pozostali bezkarni. Bezrobotny Rokotow został zabrany, gdy próbował dostać się z walizki do przechowywania bagażu, w której przechowywano złote monety, walutę i ruble.


Yan Rokotov

Dmitrij Jakowlew wyróżnił się faktem, że posiada wyższe wykształcenie i został przyjęty na studia podyplomowe w Instytucie Gospodarki Narodowej. Plechanow. 33-letni „kupiec” handlował z przemytnikami z Leningradu, Lwowa i Rygi. Podczas aresztowania Jakowlew nie stawiał oporu, ale wręcz przeciwnie, zawarł porozumienie z dochodzeniem, w nadziei na krótszy okres, rozdając znane mu w stolicy kanały spekulacji.

Wielu przemytników było informatorami OBKhS.

Faibishenko został jednak aresztowany na gorącym uczynku, znajdując przy nim brytyjskie funty. W domu spekulanta znaleziono spekulanta o walucie pół miliona rubli. Faibishenko, Jakowlew i Rokotov zostali skazani na maksymalny możliwy okres - 8 lat więzienia. Wydawało się, że historia była wyczerpana, ale wkrótce sprawa dealerów walutowych trwała.

„Konieczne jest osądzanie takich wyroków samych sędziów!”

Walka z czarnym rynkiem była prowadzona nie tylko na ulicy, ale także na poziomie Prezydium Rady Najwyższej. Zgodnie z jego decyzją wyrok za nielegalne transakcje walutowe został wydłużony do 15 lat. Trzech „kupców” próbowano krótko przedtem, więc z radością uniknęli podwójnej kary. Jednak uśmiech fortuny był zwodniczy.

Pod koniec 1960 r. Chruszczow odwiedził Berlin Zachodni. Na spotkaniu z władzami lokalnymi porównał miasto z „brudnym bagnem spekulacji” i otrzymał zarzut, że „nie ma takiej czarnej giełdy, jak wszędzie w Moskwie!”. Epizod, bardzo podobny do najnowszej historii ekonomisty Perlo, przypomniał Chruszczowowi o bólu. Po powrocie do ojczyzny zażądał zaświadczenia o stanie rzeczy w walce ze spekulantami. Wkrótce Kreml przyniósł odpowiedni papier.

8-letni wyrok dla Rokotowa-Fajbishenki-Jakowlewa nie mógł zadowolić Chruszczowa. Kilka dni później na Plenum Komitetu Centralnego KPZR zarzucił „bezczynność” prokuratora generalnego Rudenki. Aby przekonać, jak zwykle, Chruszczow zaszokował robotników listem zbiorowym (tym razem z Leningradu Metalist), pełnym niezadowolenia z powodu łagodnego zdania. „Konieczne jest osądzanie takich wyroków samych sędziów!” Podsumował pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego. Rezultatem skandalicznej sceny był drugi proces; trzech spekulantów zostało skazanych na maksymalnie 15 lat. Tak więc uniwersalna zasada „prawo nie działa wstecz” została odrzucona.

Ze względu na miękkość pierwszego zdania, sędzia Gromov został usunięty ze stanowiska.

Ale nawet po drugim procesie Chruszczow wydawał się niewystarczająco orientacyjny. Niedoskonałe sowieckie ustawodawstwo zostało ponownie zrewidowane. W lipcu 1961 r. Leonid Breżniew (wówczas przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR) podpisał dekret, w którym karano spekulacje, w tym karę śmierci. Natychmiast rozpoczęły się przygotowania do trzeciego sądu, który w najwyższym stopniu skazał Rokotowa, Fajbishenkę i Jakowlewa.


Sąd

22 lipca 1961 r., Przed egzekucją, Jakow Rokotow napisał skruszony list do Chruszczowa: „Zostałem skazany na śmierć. Moja zbrodnia jest taka, że ​​spekulowałem walutą obcą i złotymi monetami. Dwa razy moc wsteczna prawa została zastosowana do mnie ... Błagam, abyś ocalił moje życie. Pod wieloma względami się myliłem. Teraz odrodziłem się i jestem zupełnie inną osobą. Mam 33 lata, będę użyteczną osobą dla państwa radzieckiego. W końcu nie jestem mordercą, nie szpiegiem, a nie gangsterem. Teraz mój umysł się wyjaśnił, chcę żyć i budować komunizm z ludem sowieckim. Błagam cię, zmiłuj się nade mną ”.

Żądania nie mają wpływu. Od drugiej próby proces zaczął być orientacyjny. Końcowe spotkanie zostało omówione w prasie na niespotykaną dotąd skalę. Robotnicy Leningradu Metalist, podobnie jak inni mieszkańcy kraju, długo pamiętali nazwiska „pasożytów” i „renegatów”, którzy powstrzymywali ZSRR od budowania komunizmu.

Loading...

Popularne Kategorie