„Lekarz mówi, że umarli dawno temu.

HISTORIA POLICJI NADZORUJĄCY ASYSTENT O KARZE KARY

Dochodzimy do fortecy, podchodzimy do głównej poduszki, majorze Podushkin, mówiąc: mamy zaszczyt się pojawić, wysłany przez pana [osopodin] Ober-Police Master do Państwa dyspozycji!

- Cóż - mówi - panowie, zaczekajcie!

Zabrali nas tam do pokoju, te lustra są w złoconych ramach. (...) Poszedłem do okna i to była cudowna noc. Pamiętam kilka takich pięknych nocy w moim życiu. (...) Po pewnym czasie przybywa ksiądz Piotr Nikołajewicz Myslovsky - arcykapłan katedry w Kazaniu. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, co się stało, że w nocy wyznaczono karę. Była dziesiąta godzina i została wyznaczona do wykonania o drugiej. Myslovsky został zaproszony do wyznania, napomnienia i upomnienia śmierci skazanych. Z nim byli i sv. prezenty

Poszedł do nich i taki strach nas zaatakował, gorszy niż Knyazhnina. To była poważna sprawa! Wszyscy siedzimy tak blado, drżąc. Nikt nie będzie patrzył na nikogo, po prostu nie ma twarzy; spójrz na siebie w lustrze - to samo. Podobnie my sami zostaliśmy skazani na śmierć. Straszny! Noc, mówię, co za piękno. A kiedy dowiem się, że zostaną straceni, spojrzysz na tę noc i stanie się jeszcze gorsza dla twojej duszy, tak całe twoje serce i ty tylko chcesz płakać.

Minęło kilka godzin. Uwolniony od skazańców Myslovsky. Był bardzo wzruszony, płakał. Bestuzew, Murawow i Rylewowie wyznali i dużo z nim rozmawiali, pokutowali. Pestel przyszedł do pastora. Myśliński chciał go upomnieć, ale on odmówił, a Kachowski spełnił chrześcijański obowiązek, jakby pod przymusem. Nie chciałem szczerze pokutować. I ci trzej spełnili swój chrześcijański obowiązek, zwłaszcza Ryleev. Kazał kapłanowi płakać, dał mu medalion i krzyż dla żony i córki. (...)

O północy władcy zaczęli gromadzić się w twierdzy: Paweł V. Kutuzow (wówczas był gubernatorem generalnym), szef żandarmerii, mistrzowie policji. Przybyło dużo. Tak strasznie się przejmowałem (...). Szubienice zostały zbudowane gdzieś w więzieniu, potem zostały rozebrane i miały zostać sprowadzone do twierdzy w nocy. Tylko długo nie noszą. Takie szaleństwo przeszło. Gubernator generalny Kutuzov z niego idzie łatwo.

W tym czasie w Petersburgu nie było nikogo z rodziny królewskiej. Kutuzow był odpowiedzialny za to wszystko. Zamiast tego działał Miloradowicz. Kierował całym biznesem. W końcu przyniósł szubienicę, zaczął się układać. Czy nie zostało to zrobione lub zapomniane, nie wiem, powiedzieli później, że poprzeczka zniknęła, a kto ich zna, nie jest prawdą. Jak ona ma się do otchłani? Wszystko, co może być uszkodzone, to inna sprawa. Tylko trzeba było dokonywać napraw. Kopanie szubienicą przez długi czas. Bez względu na to, jak bardzo nalegali, bez względu na to, jak się pospieszyli, ale wszystko było już do dnia, o czwartej szubienica została ustawiona.

Zaprowadzono nas do korytarza kazamat w Ravelinie Aleksiejewskim. Najpierw został wprowadzony do jakiegoś czarnego pokoju, ale teraz go wyjęli. Co to za pokój, nie mogę powiedzieć. Byłem tam długo i nie było moczu, żeby wszystko zauważyć. To nie było wcześniej; straszne, to było straszne. Prawdopodobnie próbowano ich przesłuchać w tym pokoju. Zabrali nas na korytarz; Policjant Tikhachev (Chikhachev) był z nami. Za nami oficer prowadził dwunastu żołnierzy pułku Pawłowskiego z załadowanymi karabinami i bagnetami. W wykonaniu egzekucji był tylko jeden pułk Pawłowski. Inne pułki żołnierzy, nie widziałem ani jednej osoby. Led i dwóch katów. Otworzyli drzwi kazamat i wezwali przestępców. Krzyknęli: proszę, panowie! Byli gotowi i poszli na korytarz. Ich ramiona i nogi były związane tak, że ich ręce były opuszczone wzdłuż ciała, a nogami mogli wykonać najmniejsze kroki. (...) Teraz na nich patrzę. Tylko pasy. Ramiączkami były związane ręce i stopy. Wyciągnęli ramiona i pocałowali się mocno. Oczy i głowa Ryleeva wskazywały niebo. (...)

Kiedy je zainstalowano, poszliśmy w tej kolejności: oficer pułku Pawłowskiego, dowódca plutonu, porucznik Pilman, był przed nami, a potem mieliśmy pięć w rzędzie z wyciągniętymi mieczami. Byliśmy bledsi niż przestępcy i bardziej drżący, więc można było raczej powiedzieć, że nas zabiją, nie oni. Dla nas było wielu przestępców. Za nimi jest dwunastu pawłowskich żołnierzy i dwóch katów. Tikhachev poszedł na bok i obserwował proces, ale nie dostał się do niego i nie miał określonego miejsca, na przykład nas. Ruszyliśmy powoli do przodu, ponieważ przestępcy z wiązanymi nogami nie mogli / prawie chodzili. Więc poszliśmy do porządku kronverk. (...) Kronverk składał się z ziemnych wałów i był oddzielony od pola i fortecy fosami wodnymi. Przestępcy drogowi mogli ze sobą rozmawiać, ale to, co powiedzieli, było niemożliwe do usłyszenia. Kiedy przekroczyliśmy most do kronverk, zobaczyliśmy żołnierza z bronią, tłum przestępców i dwa rusztowania. Na jednej była szubienica. Potem zobaczyłem raz w życiu szubienicę. To, mój bracie, to huśtawka. (...) Huśtawka! tylko zamiast deski do poprzeczki na linach ludzie będą wisieli. (...) Muzyka pułku Pawłowskiego grała cały czas na koronie. (...) Pogoda była cudowna, a tu wschodzi słońce i gra muzyka. Zebrano wszystkich zaangażowanych w zamieszki. Wyglądało na to, że wszyscy oni mieli sto dwadzieścia pięć osób. (...) Najpierw wykonali wyrok na pozostałych: zdjęli ubrania na szafocie, położyli na nich więźniów, złamali miecze nad ich głowami i tak dalej; znany, pozbawiony szlachty i honoru, zniesławiający, jak wtedy zostało wydane prawo. Wszyscy to widzieliśmy. Ten, nad którym wyrok został już wykonany, został natychmiast zabrany do twierdzy i umieszczony w lochu; stamtąd już wysłany na link. Zabrano ich również na wygnanie w nocy, przed rankiem, kiedy na ulicy nie było ludzi. Kiedy wszyscy byli eskortowani, to była nasza kolej. Siedzieli cały czas na trawie i rozmawiali cicho między sobą. Gdy nadeszła ich kolej, Myslovsky ponownie podszedł do nich, porozmawiał z nimi, poinstruował ich, aby jeszcze raz odeszli i oddali się przywiązaniu do krzyża. W milczeniu modlili się do Boga na kolanach, patrząc w niebo. Bracie ciężko było na nie patrzeć! Następnie założono na nich torby, które były zamknięte od głowy do pasa. Na szyjach umieszczono je na linach z tabliczkami z nazwiskami i poczuciem winy. Ponownie zorganizowaliśmy, aby marsz do szafotu pod szubienicą. Pod poprzeczką zrobiono podniesioną platformę; na nim trzeba było wspiąć się na bardzo pochyłe drewniane zbocze.

Poszliśmy. Tikhachev był z nami: wszystko było w jego zespole. (...) Patrzyłem na nich. Pierwszym był Karelin (policjant) przeciwko Pestelowi, ja przeciwko Ryleevowi, potem Popow przeciwko Murawowowi, Bogdanow przeciwko Bestuzhevowi i Dubinsky przeciwko Kachowskiemu. Dobrze widzieliśmy ich twarze. Byli całkowicie spokojni, ale bardzo poważni, tak jak rozważali jakąś ważną sprawę. Przecież minuta była poważna - przygotowywali się do śmierci. Po raz ostatni spojrzeli w niebo, więc tak, mój bracie, wyglądali żałośnie, że całe nasze ciało przewróciło się i mróz uderzył w skórę. Kakhovsky jednak trochę po omacku. Tak chwycił ojca, że ​​ledwie się oderwał. Strach! Więc to było straszne! (...) Nie podobały im się torby; byli nieszczęśliwi, a Ryleev powiedział, kiedy zaczęli nakładać mu na głowę torbę: „Panie! Po co to jest? Kaci mocniej zacisnęli ręce. Jeden koniec pasa wszedł przed ciało, a drugi za nim, aby nie mogli podnieść rąk. Z oburzeniem patrzyli na katów. Jest oczywiste, że byli bardzo nieprzyjemni, gdy koty ich dotknęli.

Kiedy wszystko było gotowe, Tikhachev kazał iść. Cóż, znowu poszliśmy powoli, a tutaj tę muzykę gra pułk Pawłowski ... Żołnierze za skazańcami atakowali od tyłu, żeby wiedzieli, gdzie iść. Więc wszyscy przenieśli się nieco dalej tą drewnianą skarpą; w końcu wszedł na miejsce. Straszny, bracie! wow, straszny! Nasze włosy stanęły na końcu, kiedy weszliśmy pod poprzeczkę. Potem nas odepchnęli i westchnęliśmy trochę. (...) Gdy zostaliśmy sprowadzeni z rusztowania, postawiliśmy tuż obok. Przestępcy zostali ułożeni na szyi na karku, a platforma, na której stali, stanęła pod stopami. Więc to było już zaaranżowane. Zawisły i skulone, rzuciły się. Są trzy średnie i złamane. Liny pękły, upadły. Pozostały tylko na krawędziach powiesić Pestela i Kachowskiego. (...) Kutuzow najpierw wysłał adiutanta, a potem wspina się, krzyczy, przysięga: co to jest?

- I nie wiedzą jak się zawiesić! - ktoś odpowiedział ze złamanego, jak się wydaje, Ryleeva.

- Zawieś je, rozłącz się wkrótce! krzyczy Kutuzov. I moja dobroć, zacząłem krzyczeć i przysięgać tutaj. Raz po raz podnosili platformę i rzucali pętle. W tym czasie, kiedy platforma została podniesiona, Pestel i Kachowski znów dotarli do niego nogami. W tym czasie Pestel wciąż żył i, jak się wydaje, zaczął trochę odpoczywać. Tutaj niektórzy musieli jęczeć z powodu urazu i bólu. Zostały ponownie powieszone. I mówią, aby powiesić inny czas nie powinien. To także wina Kutuzova.

Za fosą było niewiele osób. Było wcześnie i nikt nic nie wiedział, więc się nie spotkali. Ludzie też hałasowali. Kutuzow krzyknął na nich, a muzyka zaczęła grać jeszcze głośniej (...). Zajęło to około pół godziny. Lekarz mówi, że zmarli dawno temu. Kazali ich zastrzelić. (...)

OPOWIEŚĆ [I. G.] SCHNICLER

W dniu 13 lipca (25), 1826 r., W pobliżu muru twierdzy, przed małym i zniszczonym kościołem św. Trinity, nad brzegiem Newy, zaczęła budować szubienicę od drugiej w takim rozmiarze, że można było na niej zawiesić pięć. O tej porze roku noc w Petersburgu jest kontynuacją wieczornego zmierzchu, a nawet we wczesnych godzinach porannych obiekty można całkowicie odróżnić. W niektórych miejscach w różnych częściach miasta słychać było słabe bicie, któremu towarzyszyły odgłosy piszczałek: z każdego pułku oddziałów lokalnych wysłano oddział, by uczestniczył w nadchodzącym godnym pożałowania spektaklu. Celowo nie ogłoszono dokładnie, kiedy wykonanie zostanie przeprowadzone; dlatego większość mieszkańców odpoczywała we śnie, a nawet godzinę później tylko nieliczni widzowie zgromadzili się na miejscu akcji, nie więcej niż zgromadzeni żołnierze, którzy pasowali między sprawcami egzekucji. Zapadła głęboka cisza; tylko w każdym oddziale wojskowym biją bębny, ale jakoś głucho, nie przerywając ciszy nocy.

Około trzeciej po południu ten sam bełkot ogłosił przybycie skazanych na śmierć, o ułaskawieniu. Rozprowadzano je w małych grupach na dość szerokim obszarze przed wałem, gdzie rosła szubienica. Każda garstka stawała przeciwko żołnierzom, którym służył wcześniej skazany. Przeczytali zdanie, a potem kazali im uklęknąć. Służyły do ​​rozbijania epolet, insygniów i mundurów; nad każdym złamanym mieczem. Potem ubrani byli w grube szare płaszcze i prowadzili obok szubienicy. Natychmiast spalił ogień, który rzucił ich mundury i insygnia.

Właśnie weszli z powrotem do fortecy, gdy na wale pojawiło się pięciu skazanych na śmierć. Na odległość publiczność miała trudności z rozpoznaniem ich osobiście; były tylko szare płaszcze z podniesionymi wierzchołkami, które zakrywały ich głowy. Wspinali się jeden po drugim na platformę i na ławki ustawione obok szubienicy, w sposób określony w werdykcie. Pestel był skrajny po prawej stronie, Kachowski po lewej stronie. Wszyscy byli owinięci w szyję sznurkiem; kata zeskoczył z platformy i właśnie w tym momencie platforma upadła. Pestel i Kachowski wisieli, ale trzech z tych, którzy byli między nimi, oszczędzono przez śmierć. Straszny widok został przedstawiony publiczności. Słabo napięte sznury zsunęły się po wierzchu płaszczy, a nieszczęsny upadł do szerokiej dziury, uderzając w schody i ławki. Ponieważ władca przebywał w Carskim Siole i nikt nie ośmielił się nakazać odroczenia egzekucji, oprócz straszliwych siniaków doświadczyli dwa razy gardła śmierci. Rusztowanie zostało natychmiast skorygowane, a polegli upadli na niego. Ryleev, mimo upadku, szedł stanowczo, ale nie mógł powstrzymać się od smutnego okrzyku: „Tak więc powiedzą, że nic nie mogę zrobić, nawet umrzeć!” Inni twierdzą, że ponadto wykrzyknął: „Przeklęta ziemia, gdzie wiedzą, jak spiskować, osądzać, nie wisieć! ”Te słowa przypisuje się także Siergiejowi Murawowowi-Apostołowi, który podobnie jak Ryleev energicznie wspiął się na platformę. Bestuzhev-Ryumin, który prawdopodobnie był ofiarą cięższych siniaków, nie mógł stanąć na nogach i został zabrany.

Znowu zacisnęli szyjki linami i tym razem z powodzeniem. Minęło kilka sekund, a bębnienie ogłosiło, że ludzka sprawiedliwość została wypełniona. Było to pod koniec piątej godziny. Oddziały i publiczność rozproszyły się w milczeniu. Godzinę później usunięto szubienicę. Ludzie, tłoczący się w ciągu dnia w twierdzy, już nic nie widzieli. Nie pozwolił sobie na żadne wyrażenia i milczał: (...)

OPOWIEŚĆ PRZEZ N. V. PUTYATY

Ta historia Schnitzlera jest prawdziwa. W przeddzień egzekucji były głuche pogłoski o przygotowaniach do niej. Cały wieczór wędrowałem po ulicach Petersburga smutny i podekscytowany. Mijając Marine, zobaczyłem ogień w mieszkaniu N. A. Mukhanova (adiutanta ówczesnego wojska) genu [erala] - gubernatora P. V. Kutuzova), poszedłem do niego i usiadłem z nim po północy, ale nie dowiedziałem się niczego pozytywnego o nadchodzącym wydarzeniu . Po opuszczeniu Mukhanova z Neklyudovem, pociągnięci jakąś niewytłumaczalną, niepokojącą ciekawością, udaliśmy się do nasypu Newy. Most Izaaka był już rozwiedziony. Wzięliśmy skiff i przepłynęliśmy przez Market na Malaya Neva, okrążając fortecę. Wkrótce usłyszeliśmy dźwięk topora i młotka. Poszliśmy na brzeg i po pukaniu niespodziewanie znaleźliśmy się na placu przed szubienicą i zatrzymaliśmy się tutaj. Skazany na sługę karną na Syberii, oboje wychodzący z fortecy, by usłyszeć werdykt i wracając do niego już w więziennej sukni, szedł żwawo i szukał w tłumie przyjaciół. Wśród kibiców znajdowała się jednak większość mieszkańców okolicznych domów, którzy uciekli przed bitą, zauważyłem barona A. A. Delviga i N. I. Grecha. Oto inny francuski oficer, De La Rue, który właśnie przybył do Petersburga w orszaku marszałka Marmonta 2, wysłanym przez ambasadora na koronację cesarza Nikołaja Pawłowicza. De la Rue był kolegą ze szkoły Siergieja Murawawa-Apostola w jakiejś instytucji edukacyjnej w Paryżu, nie spotkał go od tamtego czasu i widział go tylko na szubienicy.

Przez kilka nocy z rzędu nie mogłem spać spokojnie. Gdy tylko moje oczy się zamknęły, pomyślałem o szubienicy i spadających z niej ofiarach.

OPOWIEŚĆ O V. I. BERKOPFA

(...) Pestel, Bestuzhev-Ryumin, Muravyov-Apostol, Rylejew i Kachowski byli przetrzymywani osobno w Twierdzy Piotra i Pawła i byli w tych samych mundurach, w których zostali schwytani. Zanim wyrok śmierci został wydany, przestępcy odwiedzający arcykapłana z katedry w Kazaniu nie byli okryci; ale potem były obciążone najcięższymi kajdanami. Kiedy za spowiedź śmierci ofiarowali przestępcom kapłana z najbliższego kościoła Trójcy Świętej, który znajduje się w pobliżu Mostu Trójcy, wszyscy odmówili i zażądali, w pełni świadomi wielkości ich zbrodni, przed odwiedzeniem ich protoopopa, którego skazani dawali pamiętać swoim zegarkom, pierścieniom i innym z nimi rzeczy. Wydaje się, że Ryleev, po doskonałej skruchy duchowej, powiedział: „Chociaż jesteśmy przestępcami i umieramy haniebną śmiercią, ale Zbawiciel świata umarł jeszcze bardziej boleśnie i strasznie dla nas wszystkich”. Ale słowa przypisywane Pestelowi, gdy sznur z pętlami był rozdarty: „Tak źle jest państwo rosyjskie, że nie wiedzą, jak zrobić porządne liny”, zgodnie z stanowczym stwierdzeniem Berkopfa, nie zostały wypowiedziane. Szubienicę wykonano po stronie Admiralicji. Ze względu na ich nieporadność, wypędzili ją kilkoma draymenami przez most Trójcy. Najwyższy porządek był następujący: wykonać egzekucję do godziny 4 rano, ale jeden z koni szamanów z jednym z filarów szubienicy utknął gdzieś w ciemności, dlaczego wykonanie kary było znacznie opóźnione. Pestel był słabszy i bardziej wyczerpany niż inni, ledwo stanął na ziemi. Kiedy on, Muravyov-Apostol, Bestuzhev i Ryleev zostali zabici, nie w mundurach, ale w koszulach, całowali się jak bracia; ale kiedy Kachowski wyszedł jako ostatni, nikt nie wyciągnął do niego rąk. Według Berkopfa powodem tego było morderstwo hrabiego Miloradowicza, dokonane przez Kachowskiego, którego żaden z przestępców nie mógł mu wybaczyć jeszcze przed śmiercią. Przy bramie, przez wysoki próg bramy, z wielkim trudem przekroczyli nogi przestępców obciążonych ciężkimi kajdanami, które według Berkopfa były przyczyną upadku z szubienicy trzech, a nie jednej, ponieważ wśród ludu słyszano pogłoski. Pestel musiał się podnieść przy bramie - więc był wyczerpany. Pod szubienicą wykopano jamę w krainie o znacznych rozmiarach i głębokości; była pokryta deskami; tablice te miały stać się przestępcami, a kiedy pętle zostały na nie nałożone, deski musiały zostać usunięte spod ich stóp. Tak więc egzekucje wisiały nad samą jamą, ale za pośpiechem szubienica okazała się zbyt wysoka, a raczej jej filary nie były dostatecznie głęboko wbite w ziemię, a liny z pętlami były więc krótkie i nie sięgały ich szyi. W pobliżu muru, na którym zbudowano szubienicę, znajdował się zrujnowany budynek Szkoły Żeglugi Handlowej, z którego, na własne zamówienie Berkopfa, zrobiono ławki szkolne w celu umieszczenia na nich przestępców. По предварительном испробовании веревок оказалось, что они могут сдержать восемь пудов. Сам Беркопф научил действовать непривычных палачей, сделав им образцовую петлю и намазав ее салом, дабы она плотнее стягивалась. Скамьи были поставлены на доски, преступники втащены на скамьи, на них надеты петли, а колпаки, бывшие на их головах, стянуты на лица. Когда отняли скамьи из-под ног, веревки оборвались и трое преступников, как сказано выше, рухнули в яму, прошибив тяжестию своих тел и оков настланные над ней доски.Nie było wolnego, spieszyli się do najbliższych sklepów, ale był wczesny poranek, wszystko było zamknięte, dlaczego wykonanie kary było powolne. Jednak operacja została powtórzona i tym razem doskonale. Po krótkim czasie lekarze zbadali zwłoki, zostali zdjęci z szubienicy i włożeni do dużego wózka, przykrytego czystym płótnem, ale nie zostali przywiezieni do pochówku, ponieważ był już całkowicie lekki, a ludzie zbierali ciemność. Dlatego wózek został zabrany do tej samej opuszczonej Szkoły Żeglugi Kupieckiej, koń został odłączony, a kierowca (najwyraźniej + od rzeźników) otrzymał rozkaz przybycia z koniem następnej nocy. Podczas egzekucji w pobliżu twierdzy płonęły ogniska; zostały rzucone na złamane miecze innych przestępców, którzy zostali wywiezieni z twierdzy, a tym samym pozbawieni ich szlachty i wszystkich zaszczytów, zostali wysłani na Syberię. Następnej nocy kierowca przyjechał z koniem do fortecy i stamtąd zabrał zwłoki na Wyspę Wasilewską; ale kiedy odwiózł ich na most Tuchkov, uzbrojeni żołnierze wyszli z kabiny i, biorąc w posiadanie wodze, wsadzili taksówkarza do kabiny. Kilka godzin później pusty wózek wrócił do tego samego miejsca; kierowca został opłacony i pojechał do domu.

Dekabrystów we wspomnieniach współczesnych. Seria: Biblioteka Uniwersytecka. Wydawca: Moscow University Publishing House, 1988 512 p.

Loading...

Popularne Kategorie