Ogień podczas wojny

„Więc nie zbliżaj się do nikogo!”

W 1776 r. Wojna o Niepodległość była w pełnym rozkwicie w Nowym Świecie. Nowy Jork, będący strategicznie ważnym i wygodnym miastem, z trudem pozostałby z dala od walk. Lato tego samego roku upłynęło pod znakiem stopniowego zdobywania Nowego Jorku przez armię brytyjską. Pod tym względem rewolucjoniści wpadli na pomysł podpalenia miasta. Wiadomo, że takie czcigodne postacie amerykańskie, jak John Jay i Nathaniel Green, wyrazili ten pomysł i próbowali przekonać George'a Washingtona o potrzebie podpalenia. Dowódca Armii Kontynentalnej z kolei omówił tę propozycję z uczestnikami Drugiego Kongresu Kontynentalnego, ale otrzymał wyraźne odrzucenie. „W żadnym wypadku miasto nie powinno zostać zniszczone”, było pragnieniem Kongresu, który jednak nie miał się spełnić.


George Washington

Kto spalił Nowy Jork?

Formalnie patrioci porzucili ideę podpalenia, ale w niewiarygodny sposób 21 września 1776 r. Miasto wciąż płonęło. „Zbieg okoliczności? Nie sądzę ”, ironicznie skomentowałby podobny przebieg wydarzeń. Niemniej jednak rozwiązanie tego historycznego zadania nie jest takie proste: wciąż nie wiadomo na pewno, która ze stron podpaliła Nowy Jork i czy katastrofa była naprawdę spowodowana przez człowieka.

Na przykład brytyjski admirał Richard Howe opisał wydarzenia opisane jako: „Najstraszniejsza próba wielu złoczyńców, by spalić miasto”. Wielu jego podobnie myślących ludzi również się z nim zgodziło. Strona brytyjska uważała więc, że „wiele okoliczności prowadzi do założenia, że ​​Waszyngton był zainteresowany tym złowrogim aktem”. Ponadto, jak napisał gubernator William Trion, „niektórzy z jego [waszyngtońskich] oficerów wojskowych ukryli się w mieście”.


Mapa Nowego Jorku i jego okolic, 1776

Przeciwnie, niektórzy Amerykanie byli głęboko przekonani, że to Brytyjczycy mieli odnieść korzyść z pożaru - rzekomo mieli zamiar splądrować domy opuszczone przez miejscowych mieszkańców w pośpiechu. Według jednego naocznego świadka, ci, którzy zgasili ogień, byli w stanie „nagrodzić się dobrze, rabując pobliskie domy, które nie zostały pochłonięte ogniem”.

A co z Waszyngtonem? Jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych albo sprytny, albo wręcz nie zgadł, kto stoi za spaleniem miasta. Pisał o tym przynajmniej tak: „Opatrzność lub jakiś dobry, uczciwy facet zrobił dla nas więcej, niż byliśmy skłonni zrobić dla siebie”. W każdym razie podpalenie nie zostało formalnie obciążone nikogo.

Światła miasta

Ale wracając do obrazu Nowego Jorku w ogniu. Współcześni mówili, że pierwszym budynkiem, który został dotknięty pożarem, była tawerna „Walczące fiuty”. Prawie natychmiast jednak pożary zostały zauważone w innych miejscach: albo dlatego, że kilku podpalaczy działało w koncercie, albo nie naprawione drewniane dachy, których płonące strzępy rozprzestrzeniały się po dzielnicy z niewiarygodną prędkością, spowodowały tak gwałtowne rozprzestrzenianie się ognia. „Ogień został przeniesiony z domu do domu” - czytamy we wspomnieniach naocznych świadków. Szczęśliwie, pogoda na pożary była niezwykle korzystna: suszy towarzyszyły gwałtowne wiatry. Tak, a gęsta zabudowa miejska wyraźnie nie jest zgodna z tradycyjnymi standardami bezpieczeństwa pożarowego. Wszystko skończyło się na tym, że według różnych szacunków poważnie ucierpiało od 10 do 25% budynków. Miasto pozostawało pod kontrolą brytyjską: Amerykanie mogli zwrócić go dopiero w 1783 r., W czasie tzw. Dnia Ewakuacji.

Obejrzyj film: Śródziemie: Cień Wojny #52 - Płonący Las i Ogień Z Lodu (Luty 2020).

Loading...