Proces Sprawa Aleksandra Krawczenki (18+)

A. Kuznetsov: 22 grudnia 1978 r. Dziewięcioletnia dziewczynka, Lena Zakotnova, nie wróciła do domu po szkole w mieście Szacht, w regionie Rostów. Rodzina oczywiście poszła na policję. Rozpoczął wyszukiwanie. 24 grudnia, czyli dwa dni później, na obrzeżach miasta, na bardzo niekorzystnym terenie, w pobliżu mostu nad rzeką Grushevka, znaleziono zwłoki Leny i nieco dalej - torbę szkolną.

Policja natychmiast rozpoczęła aktywne poszukiwania. Znaleziono świadka - kobietę, która twierdziła, że ​​kilka dni przed incydentem widziała dziewczynę w jaskrawoczerwonej kurtce na przystanku tramwajowym ...

S. Buntman: Przypomnijmy, że w 1978 r. Naród radziecki ubrał się bardzo dyskretnie.

A. Kuznetsov: Tak Dlatego dziewczyna była świadkiem i pamiętała.

I ta mała dziewczynka rozmawiała z jakimś mężczyzną w średnim wieku w kapeluszu, w okularach, z torbą, z której wystawała szyja butelek wina. Kobieta zobaczyła mężczyznę i dziewczynę, którzy zgadzali się na coś, a mężczyzna poszedł do alei i dziewczyna poszła za nim. To zdjęcie wydaje się dziwne.

S. Buntman: To znaczy, rozpoznała Lenę?

A. Kuznetsov: Tak Ponadto kobieta miała dobrą pamięć wzrokową. Zadzwoniono do artysty, który z jej słów naszkicował portret mężczyzny, którego szukał.

S. Buntman: Rozpoczęto wydobycie terytorium.

Ostatni raz Lena Zakotnov była widziana na przystanku tramwajowym

A. Kuznetsov: Tak Jeden z policjantów okręgowych, po wejściu do instytucji edukacyjnej, która znajdowała się na jego terytorium, pokazał dyrektorowi portret. Zidentyfikował go jako swojego pracownika, który na krótko przed tym, co wydarzyło się na tym samym pasie, gdzie mężczyzna i dziewczyna przeszli na emeryturę, kupił bardzo nieszczęsną jednopokojową suknię, wrastającą w ziemię za piętnaścieset rubli. Ten mężczyzna miał na imię Andrei Romanovich Chikatilo.

On, Chikatilo, został wezwany na przesłuchanie. Nie tylko on, ale także inni mieszkańcy tego pasa. I tu był ciekawy odcinek. Kiedy wszyscy przesłuchiwani zebrali się na korytarzu, jedna kobieta zwróciła się do Czikatilo: „Czy to ty jesteś naszym sąsiadem? Miło cię poznać. Ze względu na fakt, że ostatnio w twoim domu światło było włączone, nie musiałem unikać naszego nieoświetlonego zaułka. Dziękuję bardzo. ” Czikatilo ta wdzięczność bardzo zawstydziła: „Co ty? Kupiłem ten dom dla mojego ojca. Praktycznie nie zdarza mi się to ”. „A jak tam? Przez dwa dni z rzędu twoje światło było włączone - stwierdził sąsiad.

S. Buntman: Czy Chikatilo wyglądało jak malowany portret?

A. Kuznetsov: Tak Nie przywiązywało to jednak większej wagi. Ponadto w Czikatilo odkryto alibi: jego żona potwierdziła, że ​​w czasie, gdy rzekomo miało miejsce przestępstwo, był w domu.


Elena Zakotnova

Być może to alibi zaczęło być właściwie sprawdzane, ale w tym samym momencie znaleziono innego podejrzanego, który postawił Andrieja Romanowicza w tle. Tym podejrzanym był Aleksander Pietrowicz Krawczenko. Osiem lat przed opisanymi wydarzeniami, w 1970 r., Popełnił na pierwszy rzut oka całkowicie podobne przestępstwo. Wtedy Krawczenko miał 17 lat. 9-letnia dziewczyna przyszła do domu, w którym mieszkał z rodzicami, których Krawczenko zgwałcił, zabił, wyrzucił oczy i pochował w ogrodzie.

S. Buntman: Uderz, jak mówią, w jabłko. A jak on był wtedy wolny?

A. Kuznetsov: Jako nieletni został skazany na dziesięć lat więzienia. Sześciu z nich służył w kolonii. Reszta kary za wzorowe zachowanie została złagodzona, zastąpiona przez tak zwaną „chemię”.

Krawczenko mieszkał cicho przez dwa lata. Sąsiedzi powiedzieli, że prawie nie piją, pobrali się. To znaczy, wydaje się, że podjął ścieżkę korekty. Według reżimu nie było na niego żadnych skarg. Ale kiedy śledczy dostali sprawę Krawczenki i spojrzeli na adres jego rezydencji (i mieszkał w tym najbardziej nieszczęsnym pasie), nie mieli prawie żadnych wątpliwości.

S. Buntman: Ale wciąż tam jest?

Za zabójstwo Leny Zakotnovoy Krawczenko został skazany na śmierć

A. Kuznetsov: Tak Faktem jest, że Krawczenko początkowo również miał alibi: jego żona i jej przyjaciel, który wtedy ich odwiedzał, zgodzili się, że tego dnia wrócił do domu około 18:00. Naukowcy sądowi twierdzili również, że śmierć dziewczyny nastąpiła około godziny 19.00, a nie wcześniej. Świadek stwierdził również, że odcinek na przystanku autobusowym miał miejsce około 18:00.

Wkrótce jej koleżanka z klasy rozmawiała z Leną. Przy okazji, to także bardzo ciekawa historia. Lena chwaliła się, że ma znajomego dziadka, który obiecał, że potraktuje ją gumą do żucia.

S. Buntman: Co jest w 1978 r. Dla radzieckiej gumy do żucia, wiele jest.

A. Kuznetsov: A Lena zapytała nawet przyjaciółkę, czy chce, żeby dziadek też ją traktował? On jest miły, nie odmówi. A dzień później dziewczyna umarła.

Dlaczego mówiliśmy w imieniu dziadka? Cóż, w żadnym wypadku nawet dziecko nie mogło nazwać Krawczenki dziadkiem. Nie ma trzydziestu lat.

S. Buntman: Wujek

A. Kuznetsov: Tak, największy - wujek.

I Krawczenko został zwolniony. Ale po chwili wydarzyła się zupełnie dziwna rzecz: sąsiad Krawczenko oświadczył, że jej pranie zniknęło ze strychu, a fragmenty prania prowadziły prosto do domu Krawczenki. Dosłownie w ślad za policjantem dotarł do domu Krawczenki i znalazł w nim te rzeczy. Krawczenko natychmiast przyznał się do kradzieży. I właśnie tutaj zaczęli się poważnie traktować, właśnie za morderstwo, a pod zarzutem kradzieży rzeczy jego żona została aresztowana.


Aleksander Krawczenko

Jest to również bardzo wątpliwa kwestia, ponieważ z jednej strony widoczne jest pragnienie agentów wywarcia presji na kobietę, aby zmieniła swoje świadectwo dotyczące czasu przybycia małżonka, az drugiej strony, taka celowa i całkowicie głupia kradzież prowadzi do sprzecznych myśli: albo to dramatyzacja policji z udziałem kobiety z zewnątrz, skarżącej lub znanej metody - usiąść w małej sprawie, usiąść. Bez tego powstające znaki zapytania zaczęły się mnożyć jeden po drugim.

Krawczenko zaczął, jak mówią, dźgać za zaangażowanie w tej sprawie. I trzeba powiedzieć, że sporządzili bardzo imponującą listę poszlakowych, ale bardzo ważnych dowodów. W końcu się przyznał. A kiedy zdjęcie dziewczyny zostało mu przedstawione w celu identyfikacji, a ubrania, które miała na sobie, niewątpliwie wszystko wskazał. (Znów pojawia się znak zapytania: albo został poinstruowany, czy spowiedź została znokautowana, czy ...).

Przeprowadzono niezbyt powszechne badanie botaniczne: próbki materiału botanicznego (suche nasiona, łopian itp.) Pobrano z ubrania ofiary i podejrzanego. Ekspert stwierdził, że jest to typowe dla tego miejsca. (Jednak wartość takiego badania nie jest zbyt wielka: dziewczyna była w alei, nie ma wątpliwości, a Kravchenko po prostu tam mieszkał).

Ale było coś poważniejszego: na swetrze Krawczenki znaleziono ślady krwi tej samej grupy, co ofiara, a także mikroskopijne cząsteczki jej ubrania.

Były poważne podejrzenia, że ​​alibi było fałszywe. Początkowo kobiety pokazały, że Krawczenko wrócił do domu o 18:00 trzeźwy, jak kawałek szkła, a potem powiedzieli, że pojawił się po 18:30, dość pijany.

I, oczywiście, zbieg okoliczności zagrał prawie szczegóły dwóch morderstw - lat 70. i 1978.

Czikatilo: „Morderstwo tej dziewczyny miałem pierwszą zbrodnię ...”

Sprawa została wniesiona do sądu. Krawczenko odmówił zeznania, stwierdzając, że zeznania zostały uzyskane pod presją, jak mówią, są z niego znokautowane. 16 sierpnia 1979 r. Sąd Okręgowy w Rostowie skazał Krawczenkę na śmierć, ale na wniosek prawników w listopadzie tego samego roku Sąd Najwyższy RFSRR zwrócił sprawę do dalszego zbadania. W maju 1980 r. Regionalne biuro Rostowa zwróciło sprawę do dalszego zbadania. W grudniu Sąd Najwyższy RFSRR odwołał wyrok śmierci, pozostawiając 15 lat na kradzież.

Ale potem krewni zamordowanej Leny zaczęli wykazywać aktywność. Po pierwsze, jej babcia, która w końcu udało się uzyskać Rostowski Sąd Okręgowy w 1982 r., Po raz trzeci, skazała Krawczenkę na śmierć. Tym razem zarząd Sądu Najwyższego RFSRR podtrzymał wyrok skazujący. Wreszcie Prezydium Rady Najwyższej i właściwa komisja Prezydium Rady Najwyższej odrzuciły prośbę o ułaskawienie. 5 lipca 1983 r. Krawczenko został zastrzelony.

Tymczasem, począwszy od końca 1981 r., Czyli dokładnie trzy lata po zamordowaniu Leny Zakotnovy, ten sam koszmar rozpoczął się w Rostowie i Regionie Rostowskim, który został po raz pierwszy nazwany przez agentów, a następnie przez dziennikarzy w „Sprawie Forestbreak”.

S. Buntman: Cóż, to już jest czysty, czysty Chikatilo.

A. Kuznetsov: Tak W tym przypadku zaangażowano zbyt wielu niewinnych ludzi.


Andrey Chikatilo

Ostatecznie w 1990 r. Operacja „Forestopolos” została zwieńczona zatrzymaniem Czikatilo, który dość szybko zaczął się przyznać. Został oskarżony o 53 morderstwa, wyznał również w 56. Wtedy pojawiła się sprawa morderstwa Leny Zakotnovaya.

Z zeznań Chikatilo podczas śledztwa: „Miałem pierwszą zbrodnię zabicia tej dziewczyny, a ja sam, bez żadnego przypomnienia, szczerze opowiedziałem o okolicznościach jej morderstwa. W czasie mojego aresztowania w przedmiotowej sprawie organy śledcze nie mogły wiedzieć, że to morderstwo zostało popełnione przeze mnie. Po tej zbrodni zacząłem zabijać moje inne ofiary ... ”.

I wtedy Issa Magometovich Kostoyev, bardzo doświadczony i energiczny badacz, który w tym czasie pełnił funkcję zastępcy szefa jednostki śledczej Biura Prokuratora RFSRR, dosłownie trzymał się tej sprawy. Uważnie przestudiował ten epizod, zebrał niezbędne dowody i napisał do Sądu Najwyższego oświadczenie, że konieczne jest obalenie zdania Krawczenki, wyznał Chikatilo. Sąd Najwyższy uznał, że to nie wystarczy.

Kostoev wziął to za kliknięcie w nos, napisał kolejny protest, teraz jako prokurator odpowiedzialny za nadzór. Sąd Najwyższy ponownie go wyrzucił. Kostoev zaczął kopać tak głęboko, po prostu nie zostawił kamienia z poprzedniego dowodu w sprawie Krawczenki, i wreszcie osiągnął, że w 1991 r. Sąd Najwyższy Krawczenki anulował wyrok.

W międzyczasie epizod ten zaczął wypaść z sprawy Chikatilo - na jednej z pierwszych sesji sądowych odmówił jego poprzedniego zeznania. Kostoev zasugerował, że władze rostowskie postanowiły się bielić i naciskać na mordercę. Skandal pogłębił fakt, że Kostoev udzielił kilku wywiadów, w których publicznie stwierdził, że Czikatilo jest winny morderstwa Leny Zakotnova. Reputacja Issy Magometovicha została poważnie naruszona. Wkrótce, kiedy ogłoszono akt oskarżenia w sprawie Chikatilo, jeden z dwóch prokuratorów stanowych odmówił oskarżenia Czikatilo o morderstwo Leny, uznając go za niewinnego. Zastąpił go inny prokurator.

Ostatecznie Sąd Najwyższy, który dokonał przeglądu i przeglądu Chikatilo, również wyrzucił ten odcinek: „Z naruszeniem wymogów art. 177 kodeksu postępowania karnego RFSRR, sąd oparł swoje oskarżenie na tych odcinkach na wyznaniu Chikatilo podczas wstępnego dochodzenia pod nieobecność innych niepodważalnych dowodów potwierdzających jego przyznanie się do winy ”.

Oznacza to, że sąd wydał jedyną decyzję prawną - zinterpretował nieuniknione wątpliwości na korzyść oskarżonego.

Sprawa zabójstwa Eleny Zakotnovoy nie została ujawniona do tej pory

Vladislav Postanogov, sędzia Sądu Rejonowego w Rostowie, który przewodniczył ostatniemu procesowi w sprawie Krawczenki, uważał, że jest winny zabójstwa Leny Zakotnovy: „Sprawdziliśmy jego argumenty na sesji sądowej, przesłuchaliśmy policjantów, którzy zostali wezwani, sprawdzili, która komórka i kto dokładnie siedział. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko, co można zrobić na tym etapie procesu, oczywiście sprawdziliśmy. Trudno było zignorować obiektywną okoliczność, że Krawczenko był już wcześniej skazany za podobne przestępstwo - morderstwo, któremu towarzyszył gwałt ... ”.

I wreszcie, trzeba powiedzieć, że ta sprawa byłaby niepełna, gdybyśmy nie wspomnieli o innym podejrzanym. 8 stycznia 1979 r. (Krawczenko wciąż nie został całkowicie aresztowany) w Nowoczerkasku powiesił się pewien Anatolij Grigoriew, 50 lat, urodzony w mieście Szachtów. 31 grudnia, w wigilię Nowego Roku, w parku tramwajowym, którego był pracownikiem, Grigoriev, będąc bardzo pijanym, chwalił się kolegom, że podobno zabił i udusił dziewczynę, o której „pisał w gazetach”. Robotnicy wiedzieli, że „w Tolce, pijany, budzi się fantazja” i dlatego mu nie wierzyli. Jednak Grigoriev najwyraźniej oczekiwał, że te pijackie rewelacje nadal mu odpowiedzą. Kiedy przybył do swojej córki w Nowoczerkasku, był bardzo zdenerwowany, dużo pił, płakał, przysięgał, że nikogo nie zabił, ale oczerniał się. Po czekaniu, aż jej córka pójdzie do pracy, Grigoriev powiesił się w toalecie.

S. Buntman: A to kolejny znak zapytania ...

Obejrzyj film: wykład Uwajdowa o zdrowiu (Grudzień 2019).

Loading...

Popularne Kategorie