Cena zwycięstwa. Pamięć żołnierza o wojnie

W listopadzie 1942 r. Ukończyłem szkołę łączności w stopniu porucznika i natychmiast wysłano mnie na front. Vyazma, Sychevka - to pierwsze punkty, które wzięła moja armia. Potem Smoleńsk, Orsza, Borysow ...

Moją pierwszą pierwszą linią pamięci jest oczywiście Vyazma. Z Naro-Fominsk zostałem wysłany do 31 Armii. Kiedy tam dotarłem, zacząłem szukać kwatery głównej. Znalazłem to. Wszedłem do ziemianki - nikt. Dwa stoły z telefonami, papierem, dwoma zwężającymi się rękawami z płonącymi knotami. Usiadł na ławce. Zadzwoń Podnoszę telefon jednego z telefonów. W tubie jest niesamowita mata. Rozłączam się. Zadzwoń Podnoszę telefon. Ten sam głos, ale całkowicie rozwścieczony. Rozłączam się. Zadzwoń - podnieś słuchawkę, ten sam głos: „Kto mówi?” I to samo, tylko jeszcze bardziej kwalifikowana i wielowymiarowa mata. Odpowiadam: „Porucznik Rabiczew przybył z rezerwy do dyspozycji szefa łączności armii”.

„Poruczniku Rabichev? Dziesięć dni aresztowania, zgłoś się do szefa komunikacji! ”I rozłącza się. Major wchodzi. Zgłaszam: „Porucznik Rabichev itd.”, O macie w słuchawce, około dziesięciu dni. Główny śmiech. „Nie masz szczęścia. Generał zadzwonił, szef sztabu armii, a ty się rozłączyłeś. Ok, to będzie kosztować. Kapitan Moldavanov będzie za dwie godziny, ale na razie jest umowa. Konieczne jest przyniesienie map z wydziału topograficznego armii, oto pełnomocnictwo. ”

Czas nauki był dla mnie strasznym wspomnieniem wojny.

Kolejna historia. 26 grudnia 1942 r. O godzinie 16:00 kapitan Moldavanov kazał mi położyć czterdzieści kilometrów kabla telefonicznego na czterdzieści osiem godzin i zorganizować sześć stanowisk obserwacyjnych i komunikacyjnych na wysokościach w wioskach Voimero, Kalganovo, Kaskovo, Chunegovo. Zaledwie miesiąc temu otrzymałem do dyspozycji czterdziestu ośmiu piechurów z rezerwy wojskowej. Dwadzieścia dwa zostały umieszczone w rezerwie po następnych ranach, osiem osób w oddziałach personalnych przeżyło wojnę fińską i odwrót w 1941 r., Miało dwa lub trzy obrażenia w przeszłości i otrzymało medale, trzy otrzymały rangę sierżantów, a dwa były starszymi sierżantami. .

A reszta wciąż nie pachniała proszkiem, dostała się do rezerwy z więzień i obozów: jedna za chuligaństwo i pchnięcie nożem, druga za drobną kradzież.

Przez dwadzieścia cztery dni, osiem godzin dziennie uczyłem ich wszystkich rzeczy, których sam się nauczyłem w szkole wojskowej. Z większym lub mniejszym powodzeniem, ale zmieniłem byłych piechurów, strzelców moździerzy i strażników obozowych w sygnalizatorów. Prawie wszystko, czego się dowiedzieli, a nadszedł dzień, kiedy otrzymaliśmy karabiny, karabiny maszynowe, amunicję, granaty. Ale z jakiegoś powodu ani pięćdziesięciokilometrowy kabel, ani zestawy brzęczyka czy cewki indukcyjnej nie były potrzebne w magazynach wojskowych. Obiecali, że powinni je wysłać do nas, ale kiedy to się stanie, nikt nie wiedział.


W wyzwolonej Vyazmie, marzec 1943 r

Dlatego rozkaz kapitana Moldavanova bardzo mnie zaskoczył.

„Towarzyszu kapitanie” - powiedziałem - „nie mogę rozłożyć czterdziestu kilometrów kabla telefonicznego w ciągu czterdziestu ośmiu godzin; nie mam ani jednego metra ani jednego zestawu telefonicznego”.

- Poruczniku Rabichev, otrzymałeś rozkaz, postępuj zgodnie z nim, zgłoś sprawozdanie z występu za czterdzieści osiem godzin.

„Ale towarzyszu kapitanie…”

- Poruczniku Rabichev, około marszu!

Zostawiłem ziemiankę dowódcy łączności i pojechałem do wioski, gdzie mój pluton stał tymczasowo na tyłach.

W stanie kompletnego oszołomienia powiedziałem moim sierżantom i żołnierzom o niewykonalnym porządku. Ku mojemu zdziwieniu podniecenie i tęsknota, która mnie ogarnęła, nie tylko nie zrobiło na nich wrażenia, ale wręcz przeciwnie, rozbawiło ich niesamowicie.

- Poruczniku, sięgnij po telefony, za dwie godziny będzie kabel!

- Skąd? Skąd to masz?

- Poruczniku, wszyscy tak robią, to wspólna historia, linia podziału dzieli nas sto metrów, linie kilkudziesięciu formacji armii rozciągają się wzdłuż autostrady. Przecinamy od półtora do dwóch kilometrów każdego, wysyłamy pięć osób na tył, jest cała sieć linii drugiego rzutu, tam można przeciąć od trzech do czterech kilometrów. Do rana nikt nie pamięta, iw tym czasie wypełnimy nasze zadanie.

Idę do wydziałowego centrum łączności, spotykając się ze swoim szefem, bratem słynnego kompozytora, starszego porucznika Pokrassa.

Dowiadujemy się, kto mieszka w Moskwie. Opowiadam mu o Osipie Briku, a on czyta na pamięć coś z „Retribution” Bloka. Mówimy, mówimy. Godzinę później pożycza mi pięć aparatów telefonicznych. W nocy wybijamy wszystkie zaplanowane linie z kabla przestępczego, a rano zdaję raport kapitanowi Moldavanovowi o tym zadaniu.

„Brawo, poruczniku” - mówi.

„Służę Związkowi Radzieckiemu” - mówię.

W czasie wojny służyłem jako oficer łączności w 31 Armii

Pro-ofensywa w Orszy 24 czerwca 1944 roku

Dziewięć miesięcy kontynuowało naszą obronę w pobliżu Orszy. Od samego początku Niemcy zajmowali korzystne pozycje na wysokości wzdłuż całej przedniej krawędzi armii, a nasza piechota wykopała w bagnistych nizinach. Zimą nadal nic, a jesienią i wiosną do pasa w wodzie. A w ziemiance była woda, aw jej fragmentach i wokół - karłowata brzoza i bagna. Jednak kilka lukratywnych pozycji i dominujących wysokości znajdowało się w naszych rękach.

Przez sześć miesięcy na wysokości w pobliżu autostrady w Mińsku i wsi Staraya Tukhina istniało centrum łączności i stanowisko obserwacyjne starszego sierżanta Korniłowa. Przyszedłem do niego po poczucie obowiązku, w ciągu dnia sprawdziłem stan broni i sprzętu, rozmawiałem o sytuacji na frontach i z tyłu.

Wieczorami czytałem „Romeo i Julię” i „Króla Leara”, a było w tym wiele skojarzeń, a kopalnie spadały, skorupy były rozdarte.

Pod koniec maja otrzymałem rozkaz udania się na sam szczyt wysokości, gdzie pięćset metrów od niemieckiej linii obrony znajdowało się nieprzeniknione żelbetowe obserwatorium zbudowane przez dowódcę artylerii armii gwardii, generała dywizji Semina, zbudowane kilka nocy. Wydaje się, że w 1812 roku, na tej wysokości, przed jedną z bitew, usiadł w fotelu i zajrzał do teleskopu Napoleona Bonaparte.


Leonid Nikolaevich Rabichev z Zakonem

Stanowisko obserwacyjne zostało wzniesione w celu skorygowania i bezpośredniej kontroli wszystkich jednostek wojskowych przygotowanych do przełomu głęboko porzuconej przez Niemców potężnej linii obrony na obszarze Borysów-Orsza-Mińsk, to znaczy na drodze 3. Frontu Białoruskiego.

W maju cały północny Bałtyk i wszystkie południowe fronty ukraińskie awansowały. Fronty ukraińskie zbliżały się do granic Polski, Węgier i Rumunii.

Nastrój był entuzjastyczny, zaufanie do zwycięstwa zostało zakończone. W nocy jednostki pancerne i artyleryjskie zbliżały się do linii obrony. Wszystkie linie komunikacyjne zostały w pełni załadowane. Przesyłałem rozkazy liczb pierwszego, drugiego itd. W postaci zaszyfrowanej i otrzymałem odpowiedzi. Nie było czasu nawet jeść. A po południu, najwyraźniej, żeby Niemcy niczego nie odgadli, linie były wypełnione lirycznymi wyjaśnieniami, fantazjami i dobrodusznymi obsceniami.

Wszyscy operatorzy telefoniczni w armii znali mój głos, a ja byłem na wpół żartem i na serio tłumaczyłem im o miłości. Od czasu do czasu te rozmowy miały charakter ogólny. Wszyscy, którzy chcieli, byli z nimi połączeni. Po telefonicznych pocałunkach były telefoniczne uściski ze wszystkimi szczegółami i ogólnymi komentarzami.

Przez całą wojnę Lilya Yurievna Brik pisała do mnie listy

19 maja rano rozpoczęto przygotowania artyleryjskie, pociski zostały rozerwane w okopach i ziemiankach Niemców i porównane do ziemi. Nasze bombowce bombardowały fortyfikacje wroga z powietrza.

Jeden po drugim, nasz samolot szturmowy Il-2 przeleciał obok. Ale działo się z nimi coś dziwnego: kiedy dotarli do trzeciej linii niemieckiej obrony, wykonali misję i próbowali się odwrócić, nic z tego nie wyszło, a jeden po drugim eksplodowali i upadli. Wrócił jeden z sześciu. Nawet podczas przygotowania artyleryjskiego wysiedliśmy z naszego podziemnego samochodu, stanęliśmy na pełnej wysokości na wysokości i patrzyliśmy, jak te zagubione ataki powietrzne są zdezorientowane.

Dwie godziny później nasza piechota rozpoczęła atak. Pierwsze dwie linie biegły, a trzecia leżała i nie mogła wstać. Zarobione, nie z pozycji bombardowanych przez nasze samoloty, niemieckie armaty i karabiny maszynowe. Przerażający krzyżowy ogień całkowicie nie wpłynął na niemieckie karabiny maszynowe i pozycje moździerzy. Pojawienie się niemieckich bombowców, śmierć tysięcy naszych piechurów, którzy próbowali powrócić do swoich pierwotnych pozycji. I na liniach komunikacyjnych, na ziemi, w okopach, w ziemistych ziemiankach i w powietrzu z naszych umierających samolotów - rozpaczliwy, zagmatwany towarzysz wszystkich instrukcji zmieszany z nerwowymi okrzykami telefonistek.


Radzieccy żołnierze na ulicy Sowietskiej w wyzwolonej Orszy, czerwiec 1944 r. Autor: Fedor Levshin

Ofensywa zakończyła się niepowodzeniem. Wiele tysięcy zabitych. Ranni żołnierze wrócili na swoje pierwotne pozycje. Niemcy nie poszli na kontrofensywę. Na moich oczach nasze czołgi i działa samobieżne płonęły.

Następnie osiem nocy powoli ruszyło wzdłuż autostrady Mińsk i dróg krajowych, naszych nowych czołgów i zmotoryzowanych dywizji piechoty.

29 maja znów ofensywa naszych żołnierzy zawiodła. Nie wyszli poza trzecią linię niemieckich fortyfikacji i ponieśli ogromne straty.

A dzień przed linią czytamy straszny list do marszałka Czerniachowskiego, dowodzący 3 Frontem Białoruskim, że 3 Front Białoruski nie usprawiedliwia zaufania partii i ludu i jest zobowiązany odpokutować za swoją Ojczyznę krwią.

Nie jestem teoretykiem wojskowym, siedziałem na stanowisku obserwacyjnym i widziałem na własne oczy, jak odważni i najwyraźniej zdolni byli nasi oficerowie i żołnierze, jak bezinteresownie była dzielna piechota, jak pomimo śmierci swoich przyjaciół, wciąż i znowu atakowała obiekty niemieckie a nasze samoloty szturmowe umarły beznadziejnie, a złośliwość sformułowania Bet była dla mnie jasna. Było dla mnie jasne, że nasza inteligencja okazała się całkowicie nie do zniesienia, że ​​nasz samolot, umierający, zniszczony cel blefuje, że ilościowo i jakościowo armia niemiecka w tym kierunku była wielokrotnie lepsza od nas, a wraz z tym wszystkim pierwszy i drugi rząd ataku były byli kryminalistami i próba popełnienia przez sztab Stalina winy generałów i porażek wywiadowczych naszych wybitnych piechurów, artylerzystów, czołgistów, ludzi komunikacji, martwych i ocalałych bohaterów była przestępstwem.

Stalin, Żukow i Czerniachowski, którzy zabili dziesiątki tysięcy ludzi, prawdopodobnie zrozumieli to wszystko. Ale podczas ogólnej ofensywy w 1944 roku, nasz front pozostający w najważniejszym kierunku powinien, musiał przejść do ofensywy, błąd musiał zostać skorygowany nie przez śmierć i krew osłabionych pododdziałów, ale przez strategię i taktykę sztabu Naczelnego Wodza.

Widziałem zarówno okupowaną Ojczyznę, jak i Niemcy

I tak się zaczęło. Każdej nocy nowe nowe korpusy, dywizje i brygady, tysiące czołgów i dział samobieżnych przemieszczały się z rezerwy Wysokiego Dowództwa wzdłuż autostrady Mińsk i wzdłuż wszystkich równoległych dużych i małych dróg i dróg krajowych. W „Dodge” i „Studebaker”, otrzymanych pod Lend-Lease, dziesiątki tysięcy części uzbrojonych w karabiny maszynowe, karabiny maszynowe i moździerze, kolumny Katyush, niekończące się kolumny maszyn z amunicją i żywnością, chlebem, płatkami zbożowymi, kombizhirem i amerykańskim gulaszem. Ciągły nocny dudnienie ucichł w ciągu dnia i bez względu na to, jak bardzo wyglądałem, nic nie widziałem.

24 czerwca rozpoczęła się nowa ofensywa. Siedziałem w samochodzie zakopanym w ziemi przed mapami topograficznymi ze Smoleńska do Królewca. Odbierając i przekazując lakoniczne wiadomości telefoniczne, które były dla mnie niezrozumiałe, tym razem poczułem, że nie będzie powtórzeń tego, co było przed Berlinem, Królewcem. Wszystko było wspaniałe. Armie niemieckie zostały otoczone i ruszyliśmy naprzód, wkroczyliśmy do Prus Wschodnich. Ruszyliśmy naprzód, a kilkadziesiąt tysięcy niemieckich żołnierzy i oficerów, którzy nas otoczyli i którzy się poddali, przeszło w Moskwie wzdłuż Pierścienia Ogrodowego.

Obejrzyj film: pamięci polskich żołnierzy (Marzec 2020).

Loading...