„Film jest fałszywy”

Fałszywy film

Niedawno na ekranach pojawił się nowy film „The Law of Life”, wydany przez Mosfilm Studio. Film o tak obiecującym tytule został ustalony według scenariusza A. Avdeenko w reżyserii A. Stolpera i B. Ivanova.

Obraz „Prawo życia” można uznać za jedno ze złych zdjęć ostatnio wydanych, jeśli nie za niektóre cechy tego filmu. Autor A. Avdeenko zobowiązał się do interpretowania praw życia, do nauczania młodzieży, do potwierdzania tych kanonów moralności, które, jego zdaniem, powinna obejmować młodzież owsianki tego kraju. Ale morał filmu jest fałszywy, a sam film jest całkowicie fałszywy. Mówiąc dokładniej, film „Prawo życia” jest oszczerstwem przeciwko naszej młodzieży studenckiej.

Oszczerczy charakter filmu jest szczególnie wyraźny w scenach partyjnych absolwentów instytutu medycznego. Filmowcy przedstawili wieczór absolwentów w instytucie jako pijaną orgię; Uczniowie i studenci upijają się przed halucynacjami. Autorzy filmu rozkoszują się tymi szczegółami, wielokrotnie w dziesiątkach ujęć pokazują sceny lekkomyślnego pijanego pijaństwa. I według filmu ani administracja instytutu, ani organizacje publiczne, ani sami studenci, lekarze jutra nie tylko nie przestają, nie przerywają tego oburzenia, ale także biorą w nim aktywny udział. Gdzie autorzy widzieli podobne sceny? Gdzie autorzy zobaczyli, że nasza młodzież studencka przypominała szumowiny burżuazyjnej moralności przedstawionej przez nich? Te sceny są oszczerstwem wobec radzieckiej młodzieży studenckiej.

Wiodący młody pracownik Komsomola, Ognerubow, jest cynikiem, wewnętrznie zgniłą osobą, wrogiem, który niszczy młodych ludzi, przez codzienne życie, próbując zaszczepić w niej wrogie idee. Twórcy filmu dają pełną grę swojemu bohaterowi Ognerubovowi, który głosi rozwiązłą miłość i rozpustę. Według filmu, to nieprzyjacielskie kazanie Ognerubowa niezawodnie znajduje dostęp do serc i umysłów uczniów, jutrzejszych lekarzy, a „zasady” Ognerubowa są realizowane właśnie na widowni, w pijackiej orgii. W tych i kolejnych scenach filmu można zobaczyć specyficzne odrodzenie Artsybashevschiny, która kiedyś próbowała otruć młodzież, aby uniknąć jej kazań o seksualną rozwiązłość z polityki, z ruchu rewolucyjnego.

Wśród radzieckiej młodzieży studenckiej autorom „Prawa życia” nie udało się znaleźć prawdziwych, pozytywnych, jasnych ludzi, z których nasz kraj jest słusznie dumny. Z wyjątkiem Siergieja Paromowa (o którym poniżej), w filmie zaznaczono tylko taką postać jak Cheremushkin. Autorzy filmu dali mu różne sztuczki komediowe. Cheryomushkin, jeden z pijących towarzyszy Ognerubowa, jest wezwany do odegrania roli „duszy społeczeństwa pubu”. Wszystko, co jest zabawne na zdjęciu, pochodzi od Cheremushkiny. Przeznaczeniem wszystkich innych postaci jest ponura medytacja. Przeznaczeniem Czeremuszkiny jest rozbawienie społeczeństwa. Ale ten rzekomo pozytywny charakter obciąża obraz głupimi i żałosnymi dowcipami. W takim środowisku Ognerubov mógł żyć i prosperować. Ale faktem jest, że to środowisko jest wymyślone, fałszywe, że nie istnieje w naturze.

W przeciwieństwie do Ognerubova, autorzy wywodzili się w filmie z komisarza Siergieja Paromowa, który ma służyć jako uosobienie naszej nowej moralności, by przedstawiać walczącego Komsomola, człowieka wielkiego serca i szlachetnych uczuć. Ale tutaj jest to dziwne, podczas gdy wróg Ognerubowa jest przedstawiany jako rodzaj kuszącego Peczorina, Komsomol Siergiej Paromow, podobnie jak jego towarzysze, jest pokazywany w filmie jako osoba o słabej woli i często o prostym umyśle. W jego oczach, pod pozorem rzekomo marksistowskiej ideologii, głosz moralny upadek młodzieży. W jego oczach pojawia się brzydki alkohol studencki, a on, Paromow, nie znajduje siły, by aktywnie przeciwstawić się Ognerubovie, by powstrzymać pijaństwo. Jego moralizowanie w filmie jest bezradne i bezbarwne.

Jak mogło do tego dojść? I stało się tak, ponieważ prawdziwe sympatie autora filmu po stronie Ognerubowa, bez względu na to, jak bardzo starał się to ukryć za pomocą niezrozumiałych maksym. Tak, autor jego obrazu, zwanego „Prawem życia”, uczynił Ognerubowa moralnie i politycznie obcego radzieckiej młodzieży. On, Ognerubov, według autora filmu, „władcy myśli” młodzieży, bardzo łatwo oddaje sympatie publiczności, podbijając młodzież bez żadnej pracy z jego hojnym wydaniem przez autora filmu.

Pisarz i reżyserzy obdarzali zdewastowanego i nikczemnego wroga cechami „silnego mężczyzny”, pod każdym względem uszlachetniając go nawet pod koniec filmu, kiedy po obejrzeniu dobrych trzech czwartych filmu widz wreszcie widzi (ku jego zaskoczeniu), że Ognerubov jest odsłonięty. Oczywiście odbywa się spotkanie Komsomołu. Oczywiście odbywają się gorące przemówienia. Oczywiście zło jest karane, a cnota zwycięża. Ale nawet wtedy poplecznicy Ognerubowa pozostają nieeksponowani i bezkarni. A sam Ognerubow, pozostawiony sam, zachowuje, według autorów filmu, zarówno dumę, godność, a nawet szlachetność. Ta poza jest fałszywa, wymyślona przez „twórców” filmu. Dla takich ludzi jak Ognerubov, mimo całej ich szkodliwości, są drobnymi maruderami. Kiedy są odsłonięci, czołgają się na kolanach, opróżniając i apelując do litości, ponieważ boją się być sami ze sobą. Ognerubow zagłusza silne, odważne środowisko narodu radzieckiego, obdarzone wolą, energią, zdrową radością, radosnym nastawieniem.

Pod koniec filmu autorzy, oddając hołd ducha czasu, niechętnie obnażają Ognerubowa, próbując w ten sposób dostosować się do naszej sowieckiej rzeczywistości, by zasłonić prawdziwe głęboko szkodliwe stworzenie na zdjęciu. Jednak ekspozycja Ognerubova w filmie nie jest motywowana niczym - ani przez logikę akcji dramatycznej, ani przez sytuację filmu, ani przez prawdę życia, która jest towarzyszem prawdziwej sztuki. Autorzy najwyraźniej mieli nadzieję, że uda im się oszukać widza „szczęśliwym zakończeniem”. Ale tutaj autorzy przeliczyli się. Nasz widz dorósł i jest w stanie docenić podobny fałszywy film.

Tym bardziej dziwne, że niektóre gazety uważały film „Prawo życia” za „wydarzenie” w kinematografii radzieckiej. Na przykład gazeta „Kino” znalazła w filmie „szczerość”, „temperament”, „prawdziwą szczerość”, „głęboką znajomość materiału”. Gdyby redakcja gazety Kino (a także Komitet Zarządzania Kina) w przemyślany i sumienny sposób powiązali się z filmami wypuszczanymi na ekran, pozwoliłoby to na chwalenie daleko idącego i szkodliwego filmu, zniekształcającego naszą rzeczywistość, oczerniającego naszą młodzież studencką!

W końcu, dlaczego film nazywa się „Prawo życia”? Jaka jest istota tak zwanego „prawa życia”? Jak widać, treść „prawa życia” jest sformułowana przez Ognerubowa: ma on prawo do przypadkowej miłości, ma prawo do zmiany dziewcząt, ma prawo do ich rzucania po tym, jak z nich korzysta, ponieważ „prawo życia” polega na przyjemności, która zamienia się w rozwiązłość . W rzeczywistości autorzy filmu mieli zakończyć film triumfem „prawa życia”, triumfu filozofii Ognerubowa. Ale ponieważ autorzy filmu obawiają się naszej opinii publicznej, oddali mu hołd i zakończyli sprawę niepowodzeniem Ognerubowa i jego „prawem życia”. To jest podstawa fałszu filmu. Dlaczego więc film nazywa się „prawem życia”? Wszakże prawo życia musi być bardzo żywotne i nie do pokonania. Czy to nie dziwne, że „prawo życia” autorów filmu okazało się manekinem, który nie ma żadnej siły? Czy nie jest jasne, że „prawo życia” autorów filmu nie wydaje się jota jak prawdziwe prawo życia? To nie jest prawo życia, ale zgniła filozofia rozwiązłości.

Źródło: Fake Movie. To prawda. 1940, 16 sierpnia

Zdjęcie do ogłoszenia na stronie głównej i ołowiu: film. arjlover. netto

Obejrzyj film: Rip Mikcziq AKA Dominik Piórkowski + Bonus nr tel + 723 820 835 Czytajcie opis (Marzec 2020).

Loading...