Spotkanie z kompozytorem Janem Frenkelem

Czy wiesz, czyją piosenką jest „Kalina Krasnaya”? Prawdopodobnie 9 na 10 naszych słuchaczy radiowych będzie zaskoczonych: „Jak to jest, czyje? Folk ”. Czy pamiętasz wspaniały film Wasilija Shukshina, który nazwano „Kalina Krasnaya”? Tam bohater Shukshin, Jegor Prokudin, śpiewa to właśnie jako czysto ludowy, bliski i kochany z drogi.
Tymczasem kompozytor Yan Abramovich Frenkel stworzył melodyjną i wzruszającą melodię. Dla nas, mieszkańców Orenburga, szczególnie cenne jest to, że rozpoczął pracę w Orenburgu, co w przenośni oznacza, że ​​jego piosenki zaczęły się tutaj, z nami.
Ian Frenkel jest częstym gościem w telewizji, filmując epizodyczne role w niektórych filmach, dla których pisze muzykę, i dlatego wielu z was wizualnie reprezentuje tego potężnego mężczyznę z czarnym wąsem i zaskakująco uroczym, dziecinnym uśmiechem. Kompozytor był szczególnie poruszony, gdy przypomniał sobie trudne lata wojenne w Orenburgu.
Jan Frenkel: „Orenburg to miasto, które chroniło wielu podczas wojny. W tym moja rodzina. Mój ojciec miał tam siostrę na ulicy 9 stycznia. Bardzo dobrze pamiętam to imię. A moja ciotka jakoś z moim sercem dowiedziała się, że przyszedłem, bo gdy przechodziłem obok okna w poszukiwaniu tego domu, a ona zobaczyła tę długą postać - byłem tak długi jak teraz, tylko trzy razy cieńszy. I wtedy mi się to przydarzyło ... Właściwie nie miałem jeszcze pełnych 17 lat. Nie było możliwości tworzenia muzyki, choćby dlatego, że nie było instrumentu muzycznego. Mam na myśli nie fortepian - nie było skrzypiec, na których studiowałem. Potem, po chwili, mój ojciec kupił mi drogie skrzypce. W międzyczasie, aby nie być bezczynnym, ponieważ mój ojciec był fryzjerem, powiedział: „Chodź, pomóż mi”. Strzyżenia były wtedy proste pod maszyną. Szybko opanowałem ten zawód i przez długi czas pomagałem ojcu.
Potem wielu muzyków przybyło do Orenburga, w tym orkiestra pod dyrekcją Gurevicha. Kiedyś ta orkiestra grała w Moskwie i przybył do Orenburga w pełnej kompozycji. Następnie nazwano ją orkiestrą jazzową, teraz nazywa się ją „dziwną orkiestrą”. To była dobra orkiestra. Zostałem tam przyjęty i przez jakiś czas grałem w kinie. Teraz nie pamiętam dobrze jego imienia. Ale pamiętam, że był na radzieckiej ulicy. Następnie zmobilizowano wielu muzyków z tej orkiestry. ”
W sierpniu 1942 r. Ian Frenkel wstąpił do szkoły artylerii przeciwlotniczej Chkalov. Następnie, widząc z przodu, szpital - komisja uznała go za niezdolnego do służby wojskowej. A zdemobilizowany Jan Frenkel wrócił do Orenburga - potem Czkalowa. Pracował w biurze koncertowym i popowym, grał na skrzypcach, fortepianie, saksofonie i stopniowo zaczął próbować swoich sił w gatunku pieśni, pracując z utalentowanymi ludźmi, których los również wrzucił do miasta.
Jan Frenkel: „Pamiętam Sashę Blekhman, który w pierwszych dniach wojny został ciężko ranny pod Leningradem i wkrótce znalazł się w Orenburgu. On, jak każdy, kochał muzykę pop, grał trochę na saksofonie. Ale w okresie, kiedy go spotkałem, nie mógł tego zrobić, ponieważ jego ręka nie była ważna. Jest zdolnym facetem, w odpowiednim czasie usłyszał mnóstwo artystów, przypomniał sobie coś, sam wymyślił coś, więc zaczął próbować sił na scenie. Byliśmy z nim bardzo przyjaźni. Potem Sasha Blekhman wyrósł na świetnego aktora popowego. Niestety zmarł bardzo wcześnie. W tym samym czasie, Soloviev-Sedoy, Fatyanov, Leningrad Maly Opera Theatre znajdowały się w Czkalowie, gdzie miałem wielu muzyków. Tak więc szalało życie kulturalne. ”
Pierwsze próby napisania piosenek, wspomina kompozytor, były w jego tanecznym rytmie.


Oczywiście nawet najbardziej doświadczony muzyk nie podjąłby pierwszych piosenek Jana Frenkla, aby przewidzieć losy autora „Kaliny Krasnaya”, „Rosyjskiego pola”, „Dźwigów” i kilkunastu innych wspaniałych piosenek. Niemniej jednak te piosenki zaczęły się kiedyś w Orenburgu.
Jan Frenkel: „Widzisz, kiedy mówisz, okazuje się to krótkie. A jednak jest to bardzo nasycony segment życia. I do dziś czuję szczególną wdzięczność temu miastu, które nas chroniło, pieściło. Do tej pory to uczucie we mnie nie przemija i prawdopodobnie nie powinno minąć. I szczerze powiem, że mimo iż urodziłem się w Kijowie, mógłbym słusznie nazwać Orenburg moją drugą ojczyzną.
Sam Jan Frenkel uwielbia śpiewać. I chociaż jego głos nie jest operowy, śpiewa z wielkim uczuciem.


Kłócą się nawet o dobre piosenki. Ale wydaje się, że są tacy, którzy nie podlegają krytyce - ludzie natychmiast je akceptują. Na przykład „Cranes” to jedna z tych piosenek, które będą żyć i żyć.
Jan Frenkel: „Oczywiście jest to zawsze bardzo cenne - uczucie miłości, uznanie dla twojej pracy. „Dźwigi” są mi oczywiście bardzo drogie. Chociaż pamiętam, że kiedy ta piosenka pojawiła się po raz pierwszy, gazeta Trud opublikowała recenzję jednego z koncertów, gdzie powiedziano, że wiersze były dobre, ale muzyka nas zawiodła.
Piękny jest los piosenki „Russian Field”. Czy los piosenki „Kalina Krasnaya” jest mniej interesujący? Powiedziałbym nawet, że „Kalina Krasnaya” to specjalna piosenka przeznaczenia. W jakiś sposób weszła w życie tak bardzo, że kiedy Jewgienij Swetlanow napisał niedawno swój poemat symfoniczny na pamiątkę Wasilija Shukshina, użył tej piosenki, będąc całkiem pewnym, że to lud. Wiesz, najwyższym uznaniem piosenki jest zapomnienie autora. ”

Jan Frenkel: „Chcę ponownie odwiedzić Orenburg. Przypomnij sobie wiele, poznaj nowych. Powiedziałem już, że mam szczególne uczucie wdzięczności, miłości do Orenburga, ludzi, którzy tam mieszkali i żyją. Ich spotkanie byłoby miło i drogo mi ”.


Obejrzyj film: Wajnberg i Bacewicz prywatnie spotkanie z bliskimi kompozytorów (Sierpień 2019).