Radziecki superbohater

Bohater dzieciństwa

Wasilij Aleksandrowicz Arhipow, przyszły superbohater, urodził się w 1926 r. W rodzinie chłopskiej. Dorastał w małej wiosce Zvorkovo w regionie moskiewskim. Po 9 klasach wstąpił do Leningradzkiej Szkoły Specjalnej Marynarki Wojennej, a nieco później, w 1942 r., Rozpoczął kurs przygotowawczy w Pacific Higher Naval School.

W 1961 roku Arkhipow dostał się do pierwszego radzieckiego atomowego okrętu podwodnego K-19

Dla Wasilija Arkhipowa wojna rozpoczęła się w 1945 roku. Następnie po raz pierwszy uczestniczył w prawdziwych działaniach wojennych przeciwko Japonii. Kadetowi powierzono rolę zastępczego dowódcy BCh-1 (jednostki bojowej nawigatora) na trałowiec (statek, który niszczy miny morskie i przewodzi innymi statkami przez pola minowe) na Oceanie Spokojnym. Po zakończeniu wojny Arkhipov wraz z innymi kadetami został przeniesiony do Baku, gdzie ukończył studia do 1947 r. Podczas służby w Arkhipov Morze Czarne, Morze Północne i Morze Bałtyckie zostały zniszczone.


Wasilij Arkhipow

Na pokładzie hiroszimy

W 1961 r. Wasilij Arkhipow dostał się do pierwszego radzieckiego atomowego okrętu podwodnego dowódcy K-19. W marynarce wojennej nazywano ją Hiroszimą dla powtarzających się awarii. 4 lipca łódź znajdowała się w pobliżu norweskiej wyspy Jan Mayen, kiedy doszło do wypadku w reaktorze po prawej stronie. Po pół godzinie aktywność gamma zaczęła rosnąć, a gdy zimna woda dostała się do reaktora, promieniowanie gwałtownie wzrosło. Kilku oficerów wywołało zamieszki, domagając się natychmiastowego zalania łodzi, a załoga wylądowała na najbliższej wyspie. Dowódca Zateev nakazał utopić wszystkie małe broni, pozostawiając pistolety tylko dla wiernych żeglarzy. Wśród nich był Arkhipov, a potem już kapitan 2. stopnia. Dzień po wypadku załoga wylądowała na łodzi podwodnej z silnikiem diesla, a następnie przeszczepiła ją do niszczycieli. Cały personel otrzymał dawkę promieniowania, a 8 osób zmarło w szpitalu.

W równowadze wojennej

Rok później wojna wydawała się nieuchronna. W 1962 r. USA zainstalowały rakiety Jupiter w Turcji, które w ciągu 10 minut mogły dotrzeć do Moskwy i głównych ośrodków przemysłowych ZSRR. W odpowiedzi radzieccy stratedzy postanowili zlokalizować własne pociski na Kubie. Około 20 minut zajęłoby ZSRR atak nuklearny na Waszyngton i główne amerykańskie bazy lotnicze. Sytuacja była napięta: Stany odkryły instalacje przeciwlotnicze i rakiety balistyczne zlokalizowane na Kubie.

ZSRR wystarczyłby na 20 minut na rozpoczęcie ataku nuklearnego na Waszyngton

1 października 1962 r., W ramach operacji Anadyr, 4 radzieckie łodzie dieslowskie opuściły Morze Polarne dla wybrzeża Kuby. Na Morzu Barentsa załadowano torpedy, w tym torpedy. Taka torpeda w ciągu zaledwie kilku minut mogłaby dotrzeć do terytorium Stanów Zjednoczonych - a to oznaczałoby początek wojny nuklearnej. Nie otrzymano żadnych instrukcji dotyczących użycia broni. Nawet admirał Witalij Fokin, ówczesny zastępca naczelnego dowódcy marynarki wojennej, nie mógł odpowiedzieć na pytanie zadane przez Arkhipowa poprzedniego dnia: „Nie jest jasne, towarzyszu admirale, dlaczego wzięliśmy broń atomową. Kiedy i jak powinniśmy to zastosować? ”Wasilij Arkhipow wsiadł na łódź podwodną B-59 jako jeden z trzech wyższych oficerów. Załoga miała pokonać amerykańską blokadę morską wokół Kuby i zorganizować bazę okrętów podwodnych u północnego wybrzeża wyspy.

Jeśli siedzisz w żelaznej beczce, która jest walona młotem

27 października okręt podwodny pod dowództwem Valentiny Savitsky zbliżył się do wybrzeża Kuby. Antyradzieckie siły zbrojne były gotowe spotkać okręty podwodne: najpierw poszukiwali ich wodnosamoloty norweskie, a potem brytyjski okręt podwodny Shackleton i amerykański patrol Neptuna. Ale do Morza Sargassowego wciąż nie mogli znaleźć sowieckich okrętów podwodnych.

Temperatura w przedziałach osiągnęła 50 stopni

Przeciwko lotniskowcom B-59 dowodzonym przez 260-metrowy „Randolph”. Czujniki okrętów podwodnych pokazały 14 celów. Radziecka łódź podwodna zaczęła manewrować, ale przez długi czas nie udało jej się uniknąć Amerykanów. B-59 został zaciśnięty w pierścieniu i zaczął atakować. W kursie poszły granaty podwodne, które wybuchły tuż obok planszy. Kapitan 2. rangi Vadim Orłow, który był na pokładzie łodzi podwodnej jako oficer wywiadu radiowego, przypomniał: „Wyglądało to tak, jakbyś siedział w żelaznej beczce, na której rozbijali młot. Sytuacja załogi jest niezwykła, by nie powiedzieć szokująca ”.

Pan lub zniknął

Pozycja na łodzi podwodnej była krytyczna. Baterie rozładowano prawie do zera: aby nie marnować energii, zostawili tylko oświetlenie awaryjne. Układ chłodzenia nie zadziałał: musiał wlać do niego świeżą wodę z powodu awarii oleju napędowego. Temperatura w przedziałach osiągnęła 50 stopni, aw komorze elektromotorycznej i wszystkich 60. Załoga została rozebrana do bielizny. Zawartość dwutlenku węgla osiągnęła prawie śmiertelny poziom dla ludzi. Strażnicy zaczęli tracić przytomność, upadali jeden po drugim. Aby naładować baterie, konieczne było wzniesienie się, ale na górze czekał na lotniskowce. Według Orłowa Amerykanie rozpoczęli szarżę głębi. Bezpiecznik takich łodzi działa, gdy uderzą w kadłub łodzi.


Okręt podwodny B-59

Valentin Savitsky stracił panowanie nad sobą. Nie udało się nawiązać kontaktu z Sztabem Generalnym. W tym czasie kluczem do nuklearnej torpedy był dowódca, ale mógł przeprowadzić strajk tylko za zgodą trzech starszych oficerów na pokładzie. Ponadto kolejność musiała być uzyskana z góry: dla użycia konwencjonalnych torped konieczne było „dobre” dowódca marynarki wojennej i torpedy nuklearne, sam minister obrony. Zmęczony dowódca nakazał wprowadzenie torpedy nuklearnej do walki. Nieznany przestraszony: co, jeśli tam na górze wojna już się rozpoczęła i są powolne? „Teraz jesteśmy od niego nieśmiali! Zginiemy samych siebie, zatopimy ich wszystkich, ale flota nie zostanie zhańbiona! - krzyknął Savitsky.

Nie otrzymano żadnych instrukcji dotyczących użycia broni jądrowej.

Świat stał na progu trzeciej wojny światowej. Zdezorientowani ludzie, pod wodą, prawie bez światła i powietrza, nie mogli zdecydować, czy wystrzelić torpedę. Ale w końcu zmienili zdanie. Trudno powiedzieć, jaką rolę w tej decyzji odegrał Vasily Arkhipov. Według jednej z wersji osobiście zatrzymał Savitsky'ego, wskazując sygnały, które dawały okręty amerykańskie. Według opowieści Vadima Orłowa obaj starsi oficerowie byli przeciwni. Jednak Arkhipow nalegał na zniesienie ataku nuklearnego.

Po wynurzeniu

Po krótkim spotkaniu postanowiliśmy się wspiąć. Sygnalizator echa wysłał sygnał „submarine float”. Wczesnym rankiem wypłynęli na powierzchnię i natychmiast zaczęli przewietrzać pomieszczenia i ładować akumulatory. Nie można było uciec z ringu: amerykańskie okręty ze wszystkich stron wycelowały reflektory w radziecki okręt podwodny. Savitsky rozkazał podnieść flagę sowiecką i przekazać wiadomość semaforowi: „Statek należy do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Zatrzymaj swoje prowokacyjne działania. Dowódca.

Z łodzi podwodnej zgłoszonej Sztabowi Generalnemu Amerykanie zmusili ich do wynurzenia się na powierzchnię. Jak się okazało, był to już drugi radziecki okręt podwodny, który musiał się wspinać. W tym czasie B-59 zaczął strzelać z samolotu przeciw okrętom podwodnym Trekkera w odległości zaledwie 20-30 metrów. Wtedy okręt podwodny był pod niszczycielami broni. Od Sztabu Generalnego otrzymałem instrukcje oderwania się od Amerykanów i wypłynięcia na Bermudy.

Okręt podwodny z rozładowanymi bateriami nie był gotowy do uniknięcia pościgu. Ale na ratunek przyszła sprawa: na „Randolph” rury zostały wydmuchane z jednego z kotłów, a on musiał udać się na naprawy. Samolot, który podążył za B-59, stał się mniej. Następnego ranka Amerykanie postanowili zrobić sobie przerwę i na jednym ze niszczycieli zorganizował mały koncert jazzowy z tańcami. Dla sowieckich marynarzy Savitsky nakazał nie pokazywać twarzy i nie stać z godnością. Kiedy oficer wachtowy zaczął uderzać rytmem o jazzowe melodie, dowódca natychmiast zmusił go do zejścia.

Co stało się z łodzią?

Do wieczora w „konwoju” radzieckiej łodzi podwodnej pozostały tylko dwa niszczyciele. Amerykanie zapewne myśleli, że B-59 wkrótce wróci do domu. Ale Savitsky i Arkhipov wymyślili plan, który pozwoliłby przechytrzyć wroga i udać się w pożądaną pozycję. Od czasu do czasu niszczyciele sprawdzali, czy łódź jest na miejscu, używając instalacji sonaru i reflektorów. Ale już stracili czujność. Domyślając się momentu, w którym Amerykanie byli rozproszeni, łódź podwodna szybko zanurzyła się w wodzie na głębokość 150 metrów. Niszczyciele nic nie rozumieli przez kilka minut. Ponadto w ogrodzeniu radzieckiej wycinki zbudowali fałszywy cel, który podczas nurkowania miał pozostać na powierzchni i dezorientować Amerykanów.


Fidel Castro i Nikita Sergeevich Chruszczow

Okręt podwodny prawie spadł na głębokość i przy dużej prędkości ruszył w kierunku Bermudów. Dla dowódcy było to duże ryzyko: baterie ledwo wytrzymałyby cztery godziny. Ale Savitsky miał nadzieję, że jeśli uda mu się oderwać, uda mu się wstać i szarżować w nocy. Plan zadziałał: Amerykanie spieszyli się i nie mogli zrozumieć, gdzie zniknął radziecki okręt podwodny.

Rzucamy ich kapelusze

Tak więc cały dzień świat stał na progu wojny nuklearnej. Później, podczas analizy sytuacji w Moskwie, wiceminister obrony Andriej Antonowicz Greczko zapytał dowódców okrętów podwodnych, które wpadły w pułapkę w Morzu Sargassowym: „Dlaczego nie przyszliście? Dlaczego Amerykanie nie rzucali na nich granatów? Stare dobre rosyjskie kapelusze i jeńcy okazali się niemal katastrofą. Niemniej jednak, dzięki determinacji i mądrości Wasilija Arkhipowa i odporności personelu, można uniknąć nieszczęść. Komenda marynarki zwięźle odpowiedziała na wydarzenia u wybrzeży Kuby: „Nie zachęcaj nikogo i nikogo nie karaj”. Więc dzień nie rozpoczął Trzeciego Świata w tajemnicy, a jego bohaterowie - w cieniu.

Obejrzyj film: 10 najdziwniejszych crossoverów ALIENS vs PREDATOR (Grudzień 2019).

Loading...

Popularne Kategorie