Historia Pawła I o wizji Piotra Wielkiego dla niego

PREZENTACJA WIELKIEGO KSIĄŻĘ PAVLA PETROVICHA O WIZJI DLA NIEGO PETERA I

Trudno znaleźć dla psychologa i fizjologa przyjaciela natury, zasługującego na dokładniejsze i uważniejsze badanie niż cesarz Paweł I: wyobraźnia w nim była tak silna, że ​​uważał przedmioty za naprawdę istniejące. Wciąż jest dziesięcioletnim chłopcem, ta funkcja została już zauważona przez jego nauczyciela, Poroshina. Pozostał taki sam do końca życia. Wierzył w marzenia i wróżby.

Przypomnijmy sobie jego sen przed dniem wstąpienia na tron, przekazany w notatce Rastopchina: tu śnił, że nieznana siła podniosła go trzy razy na szczyt. Armfeldt przekazuje słowa Pawła o śnie, który ujrzał w przeddzień dnia śmierci: śniło mu się, że wąski brokatowy kaftan został zawiązany na plecach iz takim wysiłkiem, że był gotowy do skoku w bólu. Budowa Zamku Michajłowskiego, w którym cesarz żył i umarł w ciągu ostatnich kilku miesięcy, jest również bezpośrednio związana z wiarą w wizję i omen. W przeciwnym razie żołnierz, który ogłosił mu wizję Michała Archanioła na miejscu obecnego zamku, oczywiście by w to nie uwierzył.

Obecnie nauka medyczna w napiętej wyobraźni, w wizji duchów itp., Widzi wynik zakłócenia układu trawiennego i, ponownie czytając, na przykład „Notatki Poroshyna”, lekarz znajdzie w nich bezpośrednie potwierdzenie tej teorii. Dziesięcioletni Paul, którego wyobraźnia zadziwiła mentorów, ciągle cierpiał z powodu złego trawienia. Wymioty i ból głowy były w nim stałą dolegliwością. Poroshin, nie wiedząc, jak wytłumaczyć to zjawisko, przypisuje to faktowi, że zwykle nie lubiąc długo siedzieć przy stole, Wielki Książę połknął duże kawałki, nie do końca je żując.

Historia wielkiego księcia o wizji Piotra Wielkiego dla niego w związku z innymi danymi w ten sposób bliżej ujawnia nam cechy psychiczne tej niezwykłej osobowości.

W 1782 r. Paweł Pietrowicz wraz ze swoją młodą żoną Marią Fiodorowną wyjechali za granicę. Niewiele szczegółów na temat tej podróży znajdujemy w Notatkach Baronowej Oberkirch. Baronowa Oberkirch, przyjaciółka z dzieciństwa księżniczki Dorothei z Wärttemberg (po cesarzowej Marii Fiodorowej) podróżowała z rosyjską parą książęcą do Francji, Belgii i Niemiec. Paweł Pietrowicz bardzo szanował baronową, której wielka księżna, jego żona, zachowywała te same ciepłe uczucia dziewczęcego uczucia. Owoc, który niegdyś przedstawił baronowej Wielki Książę, rzucił nawet przelotny smak łatwej zazdrości w relacje między małżonkami: ale to była fala niemal komicznej zazdrości, że Wielka Księżna opowiedziała o swoim mężu o królowej Marii Antoninie, która oczarowała go w Paryżu.

10 lipca 1782 r. W Brukseli Paweł Pietrowicz, podróżując pod imieniem hrabiego Du Nord, zjadł obiad we wspólnocie. Wielka księżna, zmęczona podróżami i teatrem, których podróżnicy natychmiast odwiedzili po przyjeździe do Brukseli, nie była przy stole. Niezależnie od tego, czy kolacja, czy gorący letni wieczór nadawały rozmowie szczególny kierunek, tylko rozmowa wkrótce przerodziła się w cud, w pojawienie się duchów itd. Każdy powiedział coś wspaniałego z własnego doświadczenia; tylko jeden wielki książę milczał. Pożyczamy następne dosłownie ze wspomnień Oberkirch. Możesz bezpiecznie zaufać notatkom baronowej: wszystko, co było interesujące, usłyszane przez nią, natychmiast przełożyła na papier. Krótko przedtem nagrała historię księcia De-Line, zaraz po tym, jak go usłyszała. Tak samo zrobiła wielka księżna Maria Fiodorowna, chociaż w istocie razkazy księcia o tym, jak nosił zakonnicę i pod zasłoną, kiedy przycinała dziewczynę, która pozostawiła na nim niezatarte wrażenie, nie stanowiła niczego szczególnie interesującego.

- A co z tobą, twoja wysokość? Książę De-Lin zwrócił się do Paula. Albo nie masz nic do powiedzenia? Czy w Rosji nie ma cudu? Czy też złe duchy i czarownicy nie zdołali dostarczyć ci zaklęcia?

Wielki książę podniósł głowę

„Kurakin wie”, powiedział, „co byłoby dla mnie czymś, jak inni”. Ale są wspomnienia, które staram się usunąć z pamięci. Dużo już im odebrałem.

W pokoju panowała cisza, Wielki Książę spojrzał na Kurakina iw jego spojrzeniu pojawiło się smutne i ciężkie uczucie.

„Czy to nie prawda, Kurakinie, że przytrafiło mi się coś bardzo dziwnego?” Zapytał.

„To takie dziwne, wasza wysokość, że z całym zaufaniem do was mogę przypisać to tylko pragnieniu waszej wyobraźni”.

- Nie, to była prawda, czysta prawda, a jeśli Ja Oberkirch powie, że nie powie nic mojej żonie, powiem ci, co się stało. Ale pozwólcie, panowie, poprosić was wszystkich, abyście utrzymali moją historię w tajemnicy - dodał wielki książę, śmiejąc się, ponieważ byłoby to bardzo nieprzyjemne, gdyby historia ducha, w którym odgrywam rolę, rozprzestrzeniła się po całej Europie.

Wszyscy złożyliśmy obietnicę, a przynajmniej jeśli chodzi o mnie - mówi baronowa Oberkirch - dotrzymałem słowa. Jeśli wspomnienia te są kiedykolwiek upublicznione, to nie przed tym, jak obecne pokolenie opuści scenę i nikt nie pozostanie przy życiu, kto mógłby być zainteresowany tą historią (?) Przekazuję to od słowa do słowa, usłyszane od samego wielkiego księcia.

Wieczorem, a może już w nocy, w towarzystwie Kurakina i dwóch służących szedłem ulicami Petersburga. Wieczór spędziliśmy razem 2) w moim pałacu, na rozmowy i tytoń, i postanowiliśmy zrobić orzeźwiający spacer incognito z blaskiem księżyca, aby się ochłodzić. Pogoda nie była zimna; Oczywiście był to najlepszy czas naszej wiosny, ale wiosna nie jest południowym klimatem. Nasza rozmowa nie dotyczyła religii ani niczego poważnego, ale wręcz przeciwnie, były wesołe właściwości, a Kurakin tak i żartował z nadchodzących przechodniów. Służący przeszedł trochę przed mną, inny szedł za Kurakinem, a Kurakin podążył za mną kilka kroków za mną. Światło księżyca było tak jasne, że można było odczytać z nim literę, dlatego cienie były bardzo grube. Zmieniając się w jedną z ulic, nagle widzę w głębi wejścia wysoką, szczupłą sylwetkę owiniętą płaszczem w stylu hiszpańskim, w wojskowym kapeluszu ściągniętym na oczy. Wydawało się, że na kogoś czeka. Właśnie go minęłam, wyszedł i szedł obok mnie po lewej stronie, nie mówiąc ani słowa. Nie widziałem ani jednej twarzy jego twarzy. Wydawało mi się, że jego stopy, stąpając po płytach bieżni, wytwarzają dziwny dźwięk - tak jakby kamień uderzył w kamień. Byłem zdumiony, a uczucie, które mnie ogarnęło, stało się jeszcze silniejsze, kiedy poczułem lodowaty chłód w mojej lewej stronie, od strony nieznajomego. Wzdrygnąłem się i, zwracając się do Kurakina, powiedziałem:

- Los wysłał nam dziwnego towarzysza - Jaki towarzysz? zapytał Kurakin.

„Dżentelmen chodzący po mojej lewej stronie,

na hałas wytwarzany przez nich. Kurakin otworzył oczy ze zdumienia i zauważył, że nie mam nikogo po mojej lewej stronie.

- jak? Czy nie widzisz tego mężczyzny między mną a ścianą domu? - Twoja wysokość zbliża się do samej ściany i fizycznie niemożliwe jest, aby ktokolwiek był między tobą a nią.

Wyciągnąłem rękę i poczułem kamień dokładnie. Ale nieznajomy był tutaj i poszedł ze mną krok w krok, a odgłosy jego kroków, jak uderzenia młota, rozległy się na chodniku. Spojrzałem na niego uważniej niż przedtem i pod jego kapeluszem jego oczy rozbłysły tak błyskotliwie, że nigdy przedtem nie widziałem takich ludzi. Spojrzeli bezpośrednio na mnie i wywołali u mnie pewien czarujący efekt. - Ach! - Powiedziałem do Kurakiny - nie mogę ci powiedzieć, co czuję, ale dzieje się we mnie tylko coś wyjątkowego.

Drżałam nie ze strachu, ale z zimna. Czułam się, jakby coś specjalnego przeniknęło wszystkich moich członków i wydawało mi się, że krew zamarza w moich żyłach. Nagle spod płaszcza zamykającego usta tajemniczego towarzysza rozległ się tępy i smutny głos:

- Pavel!

Byłem na łasce jakiejś nieznanej siły i mechanicznie odpowiedziałem: - Czego potrzebujesz?

- Pavel! - powtórzył głos, tym razem jednak trochę sympatycznie, ale z jeszcze większym odcieniem smutku. Nie mogłem powiedzieć ani słowa. Znów zawołał mnie głos i nieznajomy zatrzymał się. Czułem też potrzebę wewnętrznego działania.

- Pavel! Biedny Paul! Biedny książę!

Odwróciłem się do Kurakina, który również się zatrzymał.

- Słyszysz? Zapytałem go.

- Nic - odpowiedział - absolutnie nic.

Co do mnie, ten głos jest wciąż słyszany w moich uszach. Zrobiłem desperacki wysiłek nad sobą i zapytałem nieznajomego - kim on jest i czego potrzebuje?

- Kim jestem? Biedny Paul! Jestem tym, który bierze udział w waszym przeznaczeniu i który chce, abyście nie przywiązywali się szczególnie do tego świata, ponieważ nie pozostaniecie w nim długo. Żyj według praw sprawiedliwości, a twój koniec będzie spokojny. Bójcie się hańby sumienia; dla szlachetnej duszy nie ma bardziej wrażliwej kary.

Znów poszedł, patrząc na mnie tym samym bystrym okiem. I kiedy się zatrzymałem, kiedy się zatrzymał, więc teraz poczułem potrzebę pójścia za nim. Nie odezwał się, a ja nie czułem się szczególnie chętny, by z nim rozmawiać. Poszedłem za nim, ponieważ teraz prowadził. Trwało to ponad godzinę. Gdzie poszliśmy, nie wiedziałem. Kurakin nie chce w to nic wierzyć. Słuchaj, on się śmieje. Uważa, że ​​to wszystko było tylko snem.

W końcu dotarliśmy do dużego placu, między mostem przez Newę a budynkiem Senatu. Poszedł prosto do jednego z wcześniej umówionych miejsc na placu Z pewnością poszedłem za nim - i zatrzymałem się.

- Do widzenia. Pavel! powiedział. - Nadal mnie widzisz, tutaj i gdzie indziej.

W tym samym czasie jego kapelusz uniósł się, jak gdyby sam, i spojrzenie orła, smagłe czoło i surowy uśmiech mojego pradziadka Petera Velikago ukazały mi się w oczach. Kiedy doszedłem do siebie ze strachu i podziwu, nie był już przede mną.

W tym miejscu cesarzowa buduje pomnik, który wkrótce będzie zaskoczeniem całej Europy. Jest to konny posąg granitu, przedstawiający cara Piotra i umieszczony na skale. Nie radziłem mojej matce, aby wybrała to miejsce, wybrane lub raczej odgadnięte przez ducha. I nie wiem, jak opisać uczucie, które ogarnęło mnie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten posąg. Boję się myśli, że mogę się bać, bez względu na to, co mówi książka. Kurakin, który zapewnia, że ​​wszystko to było niczym innym, jak snem, który widziałem spacerując po ulicach. Najdrobniejszy szczegół tej wizji jest dla mnie niezapomniany i nadal utrzymuję, że była to wizja i wszystko, co się z nią wiąże, wydaje mi się również jasne, jak to by się stało wczoraj. Kiedy wróciłem do domu, odkryłem, że moja lewa strona była pozytywnie skamieniała z zimna, a kilka godzin później poczułem trochę ciepła, chociaż natychmiast udałem się do ciepłego łóżka i zamknąłem jak najcieplej.

Mam nadzieję, że podobała mi się moja historia i że jeśli sprawię, że poczekasz, to z tego powodu.

„Czy wiesz, co to znaczy, Wasza Wysokość?” zapytał książę de Lin.

- To znaczy, że umrę w młodości.

- Przepraszam, jeśli się z tobą nie zgadzam. Uważam, że to niewątpliwie dowodzi dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie jest konieczne wychodzenie w nocy, kiedy czujesz się śpiący, a po drugie, nie powinieneś chodzić zbyt blisko ścian domu, które są schłodzone, w klimacie takim jak twój. Inne wnioski z tego nie mogę wycofać. Duch twojego sławnego pradziadka istniał tylko w twojej wyobraźni i nie mam wątpliwości, że kurz ze ścian domu pozostał na twojej odzieży wierzchniej.

Ten razkaz (mówi Baroness Oberkirch) zrobił, możesz być pewien, silne wrażenie na nas wszystkich. Niewielu go słyszało, ponieważ Wielki Książę nigdy nie chciał dać mu rozgłosu. Wielka Księżna nie słyszała go do dziś: przestraszyłby ją. Odchodząc od siebie, zapisałem to szczegółowo, jak zawsze robiłem to, co uważałem za szczególnie ważne, ograniczając się do notatek o mniejszym znaczeniu w odniesieniu do przedmiotów o mniejszym znaczeniu; Co pomogłoby mojej pamięci.

Czytając dalej wspomnienia baronowej, widzimy, że potem Paweł, jak to było, żałował, że uczynił adwokata swojej żony tajemnicą. Próbuje ją przekonać, że wszystko, co powiedział, zostało wymyślone, aby z kolei powiedzieć coś strasznego. Ale baronowa była uważną obserwatorką i niełatwo było ją przekonać i odwieść: 28/17 sierpnia tego samego roku Paweł Pietrowicz i jego małżonka byli w Montbeliard, rodzicach Marii Fiodorowej, kiedy otrzymał list z Petersburga, w którym napisano, że w tym samym miesiącu pomnik Piotra Wielkiego został uroczyście otwarty w obecności cesarzowej. Po przeczytaniu listu. Pavel przyłożył palec do ust, czyniąc z niego znak dla baronowej. Baronowa przyglądała się uważnie i zobaczyła, jak Wielki Książę próbuje się uśmiechnąć, chociaż czysta bladość pokrywała jego twarz. To wyjaśniło jej całkowicie, żartując lub nie żartując Pawła w pamiętną noc w Brukseli.

V. Andreev.

Źródło: Oberkirch G. L. Historia wielkiego księcia Pawła Pietrowicza na temat wizji Piotra Wielkiego dla niego / / Publ. V. Andreeva // Russian Archive, 1869. - Tom. 3. - str. 517–526.

Główny obrazek: runivers.ru
Ogłoszenie graficzne na stronie głównej: priisk.org

Obejrzyj film: Wielkie legendy- Żwirko i Wigura. Czy uda się nakręcić film? Reżyser Paweł Bogocz (Grudzień 2019).

Loading...

Popularne Kategorie