Dwieście lat szaleństwa: gdzie Napoleon ukrył skarb?

Skarby „wielkiej armii”

Po raz pierwszy opowieść o tym, że Napoleon „pochował” łup w Moskwie był dobry na dnie jeziora, opowiadał francuski generał de Segur i angielski pisarz Walter Scott. Mówią, że kiedy „wielka armia” wycofywała się, podążały za nią liczne wagony z metalami szlachetnymi i kamieniami. Według obliczeń specjalistów, którzy przeprowadzili „inwentaryzację” jakiś czas po zdobyciu Moskwy przez Napoleona, Francuzi wyciągnęli z miasta około 20 funtów złota, ponad 300 funtów srebra, niezliczone kamienie szlachetne, akcesoria kościelne, futra i broń. Ponadto powiesili na nich zniknięcie pozłacanego krzyża z dzwonnicy Iwana Wielkiego, a także zniknięcie dwugłowego orła Kremla.

Według legendy skarby Napoleona są zalane w jeziorze Semlevskoe

Dokładnie wiadomo, że karawana opuściła Moskwę spaloną i spustoszoną. Ale teraz to całe dobro nigdy nie dotarło do Paryża - gdzieś zginęło. W tym momencie się uspokoiłem.

To prawda, nie na długo. Faktem jest, że już w 1824 r. Generał de Ségur opublikował swoje wspomnienia o kampanii rosyjskiej. Same w sobie nie reprezentowały niczego interesującego. Ale! Było jedno zdanie, które mocno utkwiło w umysłach tych, którzy lubią czerpać zyski ze skarbów: „Musiałem rzucić na jezioro łup Semlyovskoe zabrany z Moskwy: broń, starożytną broń, ozdoby Kremla i krzyż z Iwana Wielkiego” Scott dodał paliwa do ognia i napisał w biografii francuskiego cesarza: „Nakazał, aby łup Moskwy - starożytna zbroja, armaty i duży krzyż od Iwana Wielkiego - został wrzucony do jeziora Semlyovskoye jako trofea ... .

Utworzenie Scotta w 1835 r. Było w rękach ówczesnego gubernatora Smoleńska Nikołaja Chmielnickiego. A urzędnik oczywiście postanowił znaleźć skarb. Co ciekawe, nie poświęcił nikomu swoich planów, poszedł w poszukiwaniu jednego. Przez około miesiąc urzędnik zagłębiał się w leśnym jeziorze w pobliżu wsi Semlevo, ale niczego nie znalazł.

Misja niemożliwa

Niepowodzenie Chmielnicki zmusił na jakiś czas do zapomnienia o skarbach Napoleona. Pamiętali je dopiero w 1911 roku. Następnie członkowie Komitetu Vyazemsky'ego rozwiązali pytanie, jak najlepiej utrwalić pamięć o wojnie patriotycznej w 1812 roku. I wymyślili - znaleźć skarb ukryty przez agresora. Cała delegacja badała jezioro daleko i szeroko. Znaleźli szczątki zepsutych wozów, kości końskich, nawet zardzewiałą szablę tamtej epoki ... Ogólnie rzecz biorąc, oprócz klejnotów.

Potem w poszukiwaniu ponownie nastąpiła przerwa, trwająca pół wieku - czas był banalny. Pierwsza wojna domowa, potem druga wojna światowa. Kiedy sytuacja w kraju ustabilizowała się, skarb został ponownie zapamiętany.

W czasach sowieckich zorganizowano dwie ekspedycje naukowe.

Po pierwsze, w 1960 r., A następnie w 1979 r., Dwie ekspedycje naukowe odbyły się na przemian do jeziora Semlevskoe. Specjaliści różnych pasów, wykazując się skrupulatnością, studiowali wszystko. Począwszy od gleby przybrzeżnej, a skończywszy na składzie chemicznym wody. Ale czekali na porażkę. A w odkryciach były tylko kamienie i śmieci. I wtedy na porządku dziennym pojawiło się logiczne pytanie: czy był jakiś chłopiec, w znaczeniu skarbu?

Możesz oczywiście wierzyć słowu francuskiego generała, ale kto może zagwarantować, że nie kłamie, czy nie? Wszakże mógł nazwać jezioro Semlevo kolejnym zbiornikiem, który na początku XIX wieku był całkiem spory na terenie województwa smoleńskiego. Możliwe, że de Ségur oznaczało jakieś bagno lub staw. Ponadto zdecydowanie nie miał czasu na ustalenie swojej lokalizacji ze stuprocentową dokładnością - wojska rosyjskie dosłownie oddychały z tyłu. Dlatego Francuzi mogą zrzucić łup, gdy się wycofują.

De segur i scott mogą się mylić

Nawiasem mówiąc, Michaił Kutuzow również pośrednio potwierdza to w swoich wspomnieniach: „Wróg, w swoim locie, opuszcza transporty, wysadza pudła z muszlami i pozostawia skarby skradzione ze świątyń Boga”. Według historyków, przerażeni, zmęczeni Francuzami w panice rzucili łup na terytorium od Maloyaroslavets do Bereziny. Ta opinia została ponownie popchnięta przez feldmarszałka: „Stara droga Smoleńska była usiana kosztownościami, wiele rzeczy wrzucono do rzek. Cała Rosja zamieniała się w ogromne, niekończące się „jezioro Semlyovskoe”, ciągnąc „wielką armię” i jej niepokonanego wcześniej cesarza na dno ”.

Ale według słów Scotta, jak wierzy wielu historyków, nie należy traktować go poważnie. Szkocki pisarz nie przyjechał do Rosji ręką Napoleona, ale napisał książkę opartą na archiwalnych dokumentach i wspomnieniach żołnierzy. Dlatego najprawdopodobniej po prostu przepisał wersję de Segur - jest także piękna i romantyczna.

Skarby mogły zostać splądrowane w tym samym 1812 roku

Przy okazji, według Wiktora Michajłowicza Bezotosnego, historyka wojskowego, doktora nauk historycznych, w tym jeziorze nigdy nie było skarbu. Jego zdaniem większość dobra została odrzucona przez Kozaków podczas ich licznych nalotów na zmasakrowaną armię francuską. A co zostało, Napoleon, prawdopodobnie, pochował się gdzieś w pobliżu białoruskiej Orszy. Ma też drugą wersję, która również jest całkiem opłacalna - jest to góra Ponarskaja, która znajduje się niedaleko nowoczesnego Wilna. Tam Francuzi wraz z rosyjskimi żołnierzami, którzy przybyli na ratunek, zapomnieli, że walczą i zaczęli wspólnie grabić wagony. Oto, co zostało powiedziane w Encyklopedii z 1911 r. „Wojna patriotyczna i społeczeństwo rosyjskie”: „W tym samym czasie prześladowcy dołączyli do prześladowanych i wzięli udział w napadzie. Widzieliśmy Rosjan i Francuzów, którzy zapomnieli o wojnie i obrabowali to samo pudełko. Stracił 10 000 000 złota i srebra! ” Możliwe więc, że skarby Napoleona już wtedy zniknęły. A poszukiwacze skarbów przez dwieście lat szukali tylko pięknej legendy.

Obejrzyj film: Opis obyczajów, czyli jak zwyczajnie wszędzie się miesza złe do dobrego 1990 (Grudzień 2019).

Loading...

Popularne Kategorie