„Naleśniki są rześkie, pulchne, jak ramię córki kupca”

Żywność w literaturze, w szczególności w literaturze rosyjskiej, to coś więcej niż tylko jedzenie. Ona - część otoczenia, na równi z mebsalonu żywych bohaterów, ich wyglądu, kostiumu i natury. Co i jak jedli bohaterowie słynnych dzieł literackich rosyjskich autorów i co pili?


1. Jak raczyłem zjeść Mitrofanushkę z Fonvizin „Nedoroslya”:
Pani Prostakova. Och, Matko Boża! Co ci się stało, Mitrofanushka?
Mitrofan. Mamo. Wczoraj po obiedzie złapałem.
Scotinin Tak, jasne, bracie, jadłeś gęsto obiad.
Mitrofan. A ja, wujek, prawie nigdy nie jadłem.
Prostakow. Pamiętam, przyjacielu, raczyłeś coś zjeść.
Mitrofan. Tak, co! Corned plastry wołowiny są trzy, ale nie pamiętam pięciu, nie pamiętam, pięć.
Jeremeyevna. W nocy co jakiś czas prosiłem o picie. Zgromadź cały dzbanek do jedzenia.
2. Być może najbardziej soczyste opisy przepisów można znaleźć w pracach Gogola.
Martwe Dusze
„Na razie podawano mu w tawernach różne typowe potrawy, takie jak: zupa z ciastem francuskim, celowo zapisywane na przechodzenie przez kilka tygodni, mózgi z groszkiem, kiełbaski z kapustą, smażone ptactwo, ogórek słony i wieczne warstwowe słodkie ciasto, zawsze gotowe do usług ; tak długo, jak mu to było podawane, rozgrzane i po prostu zimne, zmusił sługę lub seksualnego mężczyznę do opowiedzenia o każdym nonsensie o tym, kto zatrzymał restaurację, a kto teraz, i czy daje dużo dochodu i czy właściciel jest wielkim łajdakiem.

- Czy jest prosiaczek? - z takim pytaniem stała się kobietą stojącą w Cziczikowie.
- Są.
- Z chrzanem i kwaśną śmietaną?
- Z chrzanem i kwaśną śmietaną.
- Daj to tutaj!

Kiełbasy z kapustą, ogórkiem słonym i wiecznym ptysiowym słodkim ciastem

„Było w tym miejscu, ponieważ Themistoclusus ugryzł Alcidowi ucho, a Alkid, zamykając oczy i otwierając usta, był gotowy do płaczu w najbardziej żałosny sposób, ale czując, że łatwo zgubić naczynie, przyniósł usta do poprzedniej pozycji i zaczął łzy gryzące kość jagnięcą, z której oba policzki błyszczały tłuszczem. Gospodyni bardzo często zwracała się do Cziczikowa słowami: „Niczego nie jesz, mało się przyjąłeś”. Na co Chichikov odpowiadał za każdym razem: „Dziękuję ci szczerze, mam dość, przyjemna rozmowa jest lepsza niż jakakolwiek potrawa”.
„Nalał bardzo mocno w obu okularach, prawicy i lewicy, zięcia i Cziczikowa; Cziczikow zauważył jednak, jakoś niedbale, że nie dodał wiele do siebie. To sprawiło, że był ostrożny i gdy tylko Nozdrev jakoś zaczął mówić lub wlewał się do swojego zięcia, w tej chwili przechylił kieliszek do talerza. W krótkim czasie do stołu przyniesiono jarzębinę, która według Nozdreva miała doskonały smak śmietany, ale w której, ku zdumieniu, siwuszusza była słyszana w całej swej sile. Potem wypili jakiś balsam, który nosił nazwę trudną do zapamiętania, a sam właściciel nazwał go innym razem innym razem. ”
„Wigilia”
„Wtedy Vakula zauważył, że przed nim nie było galopów ani wanien; ale zamiast tego na podłodze leżały dwie drewniane miski: jedna była wypełniona kluskami, a druga kwaśną śmietaną. Jego myśli i oczy mimowolnie popędziły do ​​tych potraw. „Zobaczymy - powiedział sobie - jak będą jeść kluski Patsyuk”. Nie będzie chciał schylać się, by jak pierożki się smażyć, i nie może: musi najpierw zanurzyć pierożki zanurzone w śmietanie. ”

Właśnie teraz miał czas o tym pomyśleć, Patsyuk otworzył usta, spojrzał na pierogi i jeszcze bardziej otworzył usta. W tym czasie kluska wylała się z miski, uderzyła w śmietanę, przewróciła na drugą stronę, podskoczyła i uderzyła go w usta. Patsyuk zjadł i ponownie otworzył usta, a kluska znów poszła w tym samym porządku. Przyjął tylko ciężar żucia i połykania. - Widzisz, co za cud! Kuźnia pomyślała, z ustami zdziwionymi, i w tej samej godzinie zauważył, że pierożek wpełza mu do ust i już wysmarował usta kremem.

3. Bohaterowie „No-Died” Ostrovsky'ego uwielbiali popijać herbatę, ale nie tylko on:
Wozhevatov. Gavrilo, daj nam moją herbatę, rozumiesz? ... moje!
Gavrilo. Słucham, sir. (Liście.)
Knurow. Czy naprawdę jakiego rodzaju drinka?
Wozhevatov. Tak, cały ten sam szampan, tylko w czajnikach, które wyleje i da szklanki ze spodkami.

Kluska wspina się w jego ustach i już rozsmarowuje usta kremem

4. W życiu Ilji Ilicza Obłomowa jedzenie zajmuje niezwykle ważne miejsce:
„Opieka nad żywnością była pierwszą i główną troską o życie w Oblomovce. Jakie cielęta wyblakły tam na coroczne wakacje! Jaki ptak został podniesiony! Ile subtelnych rozważań, ile zawodu i troski w opiece nad nią! Indyki i kurczaki, wyznaczone na imieniny i inne specjalne dni, karmione orzechami; gęsi pozbawiono ćwiczeń, zmuszono do zawieszenia w torbie nieruchomo na kilka dni przed świętami, więc pływali z tłuszczem. Jakie były zapasy konserw, marynat, ciastek! Jaki miód, jakie potrawy ugotowane, jakie ciasta były pieczone w Oblomovce! ”

Życie się zmienia, sytuacja się zmienia, jedzenie staje się nudne i biedniejsze:

- Zakhar przyniósł stary obrus, położył go na połowie stołu, w pobliżu Obłomowa, a potem ostrożnie gryząc język, przyniósł urządzenie z karafką wódki, odłożył chleb i wyszedł. Drzwi od połowy pana otworzyły się i weszła Agafea Matveyevna, niosąc szybko syczącą patelnię z jajecznicą. Akulina nie było już w domu. Anisya, w kuchni, w ogrodzie i u ptaków chodzi, myje podłogi i myje; nie poradzi sobie sama, a Agafea Matveyevna, chcąc nie chcąc, sama pracuje w kuchni: trzęsie się, lochy i ściera niewiele, bo niewiele wychodzi z kawy, cynamonu i migdałów, ale zapomniała myśleć o koronce. Teraz często musi siekać cebulę, natrzeć chrzan i podobne przyprawy. Jej twarz jest głęboko przygnębiona.

Jaki miód, jakie potrawy ugotowane, jakie ciasta zostały upieczone w Oblomovce!

Ale nie o sobie, nie o kawie, wzdycha, nie boli, bo nie ma szansy się panować, zarządzać, wkładać cynamonu, wstawiać wanilii w sosie lub gotować gęstej śmietany, ale dlatego, że nic nie jem przez kolejny rok, Ilya Ilyich, ponieważ kawa nie jest odbierana przez niego z najlepszego sklepu, ale jest kupowana za dziesięciocentówki w sklepie; krem nie jest dostarczany przez Finów, ale jest dostarczany przez ten sam sklep, ponieważ zamiast soczystego kotleta, przynosi mu jajko na śniadanie, przyprawione twardą szynką, która była nieświeża w sklepie. ”

5. Bohaterowie Puszkina też nie byli głupcami do jedzenia:

Jest ciemno: siedzi w saniach.
„Dalej, idź!” Rozległ się krzyk;
Mroźny pył srebrny
Jego kołnierzyk bobra.
Aby rzucił Talon: jest pewien
Co czeka na niego Kaverin.
Weszła: i korek w suficie,
Wina komety rozpryskiwały prąd;
Przed nim zakrwawiona wołowina,
I trufle, luksus młodych lat,
Kuchnia francuska to najlepszy kolor,
I niezniszczalne ciasto w Strasburgu
Między żywym serem Limburg
I złoty ananas.
6. Bohater „Anny Kareniny” Steve Oblonsky dużo wiedział o jedzeniu i piciu:
Natychmiast rozłożył świeży obrus na okrągłym stole przykrytym obrusem pod brązową lampą ścienną, pchnął aksamitne krzesła i zatrzymał się przed Stepanem Arkadiejewem z serwetką i kartą w dłoniach, czekając na rozkazy.


- Jeśli zamówisz, twoja Ekscelencja, teraz uproszczone zostaje osobne biuro: książę Golicyn z kobietą. Otrzymuje się świeże ostrygi.
- Ach! ostrygi
Stepan Arkadyevich pomyślał.
„Czy plan się zmienia, Levin?” - powiedział, zatrzymując palec na mapie. A jego twarz wyrażała poważne oszołomienie.
- Czy ostrygi są dobre? Oglądasz!
„Flensburg, Wasza Ekscelencjo, nie ma Ostendy”.
- Flensburgskie coś flensburgskie, ale czy jesteś świeży?
- Wczoraj otrzymałem, sir.
- Czy można zacząć od ostryg, a następnie zmienić cały plan? Ech
- Nie obchodzi mnie to. Moja najlepsza zupa i owsianka; ale tego tutaj nie ma.
- Owsianka i la russ, zamów? powiedział Tatar, jak niania nad dzieckiem, pochylając się nad Levinem.
- Nie, bez żartu, to, co wybierzesz, jest dobre. Pobiegłem na łyżwy i chcę jeść. I nie myśl - dodał, zauważając niezadowolony wyraz twarzy Oblonsky'ego, „abym nie docenił twojego wyboru”. Lubię dobrze śpiewać.
- Nadal! Cokolwiek powiesz, to jedna z przyjemności życia - pokazał Stepan Arkadyevich. - Więc daj nam to, bracie, dwie ostrygi, albo trochę - trzy tuziny, zupa z korzeniami ...
„Prentanier” podniósł Tatara. Ale najwyraźniej Stepan Arkadyevich nie chciał, aby sprawiał przyjemność przy dzwonieniu po francusku po francusku.
- Z korzeniami, wiesz? Następnie turbot z gęstym sosem, a następnie ... pieczona wołowina; Tak, spójrz, to było dobre. Tak, może kapony, no i konserwy.

Tatarin, pamiętając styl Stepana Arkadyevicha, aby nie nazywać potraw na mapie francuskiej, nie powtórzył się za nim, ale z przyjemnością powtórzył cały porządek na mapie: „Prentanyer zupy, turbot Beaumarchais, Turard i Lestragon, Maseduan de frouy ...” - i natychmiast, jak na sprężynach, kładąc jedną splecioną mapę i podnosząc kolejną kartę wina, przedstawił ją Stepanowi Arkadyevichowi.

- Co będziemy pić?
„Chcę tego, co chcesz, tylko trochę, szampanie” - powiedział Levin.
- jak? na początku? A jednak, być może, naprawdę. Czy lubisz biały druk?
„Cashe blanc”, podniósł Tatar.
- Więc ta marka do pliku ostryg, a potem zobaczymy.
- Słucham, sir. Jaki rodzaj restauracji chcesz?
- Nakarm Nui. Nie, lepsze klasyczne chablis.
- Słucham, sir. Zamów swoje zamówienie?
- No tak, parmezan. Czy kochasz innego?
- Nie, nie obchodzi mnie to - powiedział Levin, nie mogąc utrzymać uśmiechu.

Wszedł: a korek na suficie, wino komety rozpryskało prąd

7. Dla bohatera historii Czechowa długo oczekiwany posiłek przerodził się w prawdziwą katastrofę:
„Doradca sądowy Siemion Podtykin usiadł przy stole, przykrył pierś serwetką i, płonąc niecierpliwością, zaczął czekać na moment, w którym zaczyna podawać naleśniki ... Przed nim, jak przed komendantem kontrolującym pole bitwy, rozłożył się cały obraz ... Na środku stołu, wyciągniętego do przodu stał smukłe butelki. W pracy ojców benedyktyńskich istniały trzy odmiany wódki, kijowski likier, satolaroza, wino Renu, a nawet duży brzuchaty statek. Śledzie wypełnione były sosem musztardowym, szprotą, kwaśną śmietaną, ziarnistym kawiorem (3 ruble. 40 kop. Za funt), świeżym łososiem i tak dalej. Podtykin spojrzał na to wszystko i łapczywie połknął ślinę ... jego oczy były olśnione olejem, jego twarz skulona z zmysłowością ...
- Czy to możliwe tak długo? - Zmarszczył brwi, odnosząc się do swojej żony. - Raczej Katya!


Ale w końcu pojawił się kucharz z naleśnikami ... Siemion Pietrowicz, ryzykując paleniem, złapał dwie najlepsze, najgorętsze naleśniki i klepnął je apetycznie w talerz. Naleśniki były rześkie, porowate, pulchne, jak ramię córki kupca ... Podtykin uśmiechnął się przyjemnie, czknął z rozkoszy i nalał im gorącego oleju. Po czym, jakby wzmagając apetyt i ciesząc się wyczekiwaniem, powoli, zgodnie z ustaleniami, wysmarował ich kawior. Nalał kwaśnej śmietany na miejsca, do których kawior nie trafił ... Wszystko, co pozostało, było tam, prawda? Ale nie! ... Podtykin spojrzał na sprawy swoich rąk i nie był usatysfakcjonowany ... Myśląc trochę, położył najgrubszy kawałek łososia, szprota i sardynki na naleśnikach, a następnie, spanikowany i sapiąc, obrócił oba naleśniki w fajkę, wypił szklankę wódki z uczuciem, chrząknął , otworzył usta ...
Ale potem miał apopleksję.

Naleśniki były rześkie, porowate, pulchne, jak ramię córki kupca ...

8. W Going On The Meal główni bohaterowie, którzy prowadzą bardzo bohemy, nieustannie sączyli wino i szampana w oczekiwaniu na szybką rewolucję:
„Tak, jest więcej wiadomości”, spotkał Akundina, zapewniając nas, że w niedalekiej przyszłości będziemy mieli rewolucję. Widzisz, fermentacja jest wszędzie w fabrykach, na wsiach. Ach, jak najszybciej. Nikołaj Iwanowicz był tak szczęśliwy, że zabrał mnie do Pivato, i wypiliśmy butelkę szampana, bez żadnego powodu, na przyszłą rewolucję. ”
„Dasha, popijając szampana przez słomkę, obserwowała stoły. Oto ogolony mężczyzna o sproszkowanych policzkach siedzący przed zaparowanym wiadrem i skórą homara. Jego oczy są na wpół zamknięte, a usta pogardliwie ściśnięte. Oczywiście siedzi i myśli, że w końcu elektryczność zgaśnie i wszyscy ludzie umrą - czy warto się czymś cieszyć. ”


- Zdjął jej płaszcz i kapelusz i położył na złamanym fotelu. Narząd płciowy przyniósł trocinom korkowym butelkę szampana, małe jabłka i kiść winogron, spojrzał w umywalkę i zniknął tak samo ponuro. Elizaveta Kievna rozpięła zasłonę w oknie - tam paliła się lampa gazowa wśród mokrej ziemi odpadowej i jechały ogromne beczki z ludźmi pochylonymi pod matami. Uśmiechnęła się, podeszła do lustra i zaczęła poprawiać sobie włosy nowymi, nieznanymi ruchami. „Jutro opamiętaję się, oszaleję” - pomyślała spokojnie i wyprostowała pasiasty łuk.
Bessonov zapytał:
- Wina, które chcesz?
- Tak, chcę.
- Iwan Iljicz kazał przynieść stół na pokład i patrząc na kartę, zaczął niespokojnie szorować czysto ogolony podbródek.
- Co myślisz, Daria Dmitrievna, o butelce lekkiego białego wina?
- Piję trochę z przyjemnością.
- Biały czy czerwony?
Dasha równie skutecznie odpowiedziała:
- Albo jeden lub drugi.
„W takim razie wypij trochę gazowanych”.
Ale czasami bohaterowie wchodzą do zwykłej kuchni:
„Dasha pomyślała, że ​​będzie zadowolona, ​​jeśli się zgodzi, wstanie i poszła do jadalni. Na stole leżał talerz kanapek i zmięty samowar. Telegin natychmiast zebrał brudne talerze i położył je na podłodze w rogu pokoju, rozejrzał za szmatą, otarł stół chusteczką, nalał herbaty dla Dashy i wybrał najbardziej delikatną kanapkę. Zrobił to wszystko powoli, z dużymi, silnymi rękami i skazany, jakby próbował sprawić, by Dasha czuł się komfortowo pośród tych śmieci: „Nasze gospodarstwo jest w rozsypce, to prawda, ale herbata i kiełbasa są najwyższej klasy, od Eliseev. Były jednak słodycze, ale jedzono - wydął wargi i spojrzał na Dashę, w jego niebieskich oczach pojawił się strach, a potem determinację - jeśli chcesz? - i wyciągnął z kieszeni kamizelki dwie karmelki w kawałkach papieru.

„Nie zgubisz się z tym” - pomyślał Dasha, a także, aby był zadowolony, powiedział:

„Tylko moje ulubione karmelki”.
A w rewolucji radości z jedzenia są rzadkie:
„Iwan Iljicz poważnie szanował swój piec, natłuszczał mu glinę, wieszał puszki pod rurami, żeby smoła nie kapała na podłogę. Kiedy czajniczek się zagotował, wyjął z kieszeni torbę i wlał cukier do szklanki, słodszy. Wyciągnął cytrynę z innej kieszeni, cudownie wsadził go dziś w ręce (zamawiał dla rękawicy z osoby niepełnosprawnej na Newskim), przygotował słodką herbatę z cytryną i postawił ją przed Dashą.
- Dasha, tutaj z cytryną ... A teraz sprawdzę migacz. Tak zwane urządzenie żelaznego słoika, gdzie w oleju słonecznikowym unosił się knot. Ivan Ilyich przyniósł migacz, a pokój jakoś się zapalił. Dasha siedział na krześle jak człowiek, jedząc herbatę. Telegin, bardzo zadowolony, usiadł w pobliżu.

Wyjął z kieszeni torbę i wlał cukier do szklanki, słodszy

9. Kolejny mistrz opisujący ucztę - Michaił Bułhakow. W „Mistrzu i Margaricie” Woland i firma są prawdziwymi koneserami:
- Nie, nie, nie! Ani słowa więcej! W żadnym wypadku i nigdy! W moich ustach nie zabiorę niczego do twojego bufetu! Wczoraj, najbardziej szanowany, przeszedłem obok twojego stoiska i wciąż nie mogę zapomnieć ani jesiotra, ani sera. Mój cenny! Brynza nie jest zielona, ​​ktoś cię oszukał. Ona powinna być biała. Tak i herbata? W końcu to slop! Zobaczyłem na własne oczy, jak jakaś niechlujna dziewczyna nalała surowej wody z wiadra do twojego ogromnego samowara, a tymczasem nadal nalewała herbatę. Nie, moja droga, więc niemożliwe!
„Przykro mi”, powiedział Andrei Fokic, oszołomiony tym niespodziewanym atakiem, „Nie jestem w tym przypadku, a jesiotr nie ma z tym nic wspólnego”.
- Tak to jest, jeśli jest zepsute!
„Wysłali jesiotra o drugiej świeżości” - powiedział barman.

- Moja droga, to nonsens!
- Jakie bzdury?
- Druga świeżość jest tym, co nonsens! Świeżość jest tylko jedna - pierwsza, to także ostatnia. A jeśli jesiotr ma drugą świeżość, oznacza to, że jest zepsuty!


„Drogi Stepan Bogdanovichu”, przemówił gość, uśmiechając się przenikliwie, „żadna piramida ci nie pomoże”. Postępuj zgodnie ze starą mądrą zasadą - traktuj jak. Jedyną rzeczą, która przywraca Cię do życia, są dwa stosy wódki z pikantnymi i gorącymi przekąskami.

Styopa był przebiegłym człowiekiem i bez względu na to, jak bardzo był chory, zdał sobie sprawę, że odkąd został znaleziony w tej formie, musisz wszystko przyznać.

„Szczerze mówiąc ...” zaczął, ledwo wykręcając język, „wczoraj byłem trochę ...”
- Ani słowa więcej! - odparł gość i odjechał z krzesłem na bok. Stepa, wytrzeszczając oczy, zauważyła, że ​​taca była podawana na małym stoliku, na którym był pokrojony biały chleb, prasowany kawior w wazonie, białe marynowane grzyby na talerzu, coś w rondlu, a na koniec wódka w obszernym karafce jubilera. Szczególnie uderzył go step, który karafka pociła się z zimna. Było to jednak zrozumiałe - umieszczono je w zlewie wypełnionym lodem. Jednym słowem, było czyste, zręczne.

Druga świeżość jest nonsensem! Świeżość jest tylko jedna - pierwsza

No i oczywiście hipopotamowa złota fraza:

„Nobless lizał” - zauważył kot i nalał trochę przezroczystego płynu do szklanki Lafitite Margarity.
- Czy to wódka? - zapytała słabo Margarita.
Kot wskoczył na krzesło w poszukiwaniu urazy.
„Miej miłosierdzie, królowo” - zaskrzeczał - czy pozwoliłbym sobie nalać wódki? To jest czysty alkohol!

10. Być może można mówić o jedzeniu w rosyjskiej literaturze, nieskończenie, ale trzeba coś zrobić. Na koniec przypomnijmy sobie, co Bóg wysłał na obiad do „niebieskiego złodzieja” z „12 krzeseł”:
„Tego dnia Bóg wysłał Aleksandra Jakowlewicza butelkę Żubrowki, domowe grzyby, forshmak ze śledzia, barszcz ukraiński z mięsem pierwszej klasy, kurczaka z ryżem i kompot z suszonych jabłek na lunch”.

Loading...

Popularne Kategorie