Rusztowanie wirtuozowskie (18+)

Pamiątka od zmarłego

Tysiące gapiów oglądało publiczne egzekucje w średniowiecznej Europie; zamożni obywatele sowicie płacili mieszkańcom pobliskich domów, aby zająć najwygodniejszą pozycję i obserwować, co się dzieje za oknem. Działania kata miały przypominać dobrze wyreżyserowany występ - na nieudany cios tłum mógł go rozerwać na strzępy. Dlatego przed przystąpieniem do pracy przyszły kat przeszedł długie szkolenie. Wskaźnik jego umiejętności polegał na odcięciu głowy skazanemu - jeśli dokonano tego w jednym ruchu, oznacza to, że szkolenie zawodowego mordercy zakończyło się sukcesem. Jednak w Anglii, aby uratować budżet miasta, katów zabrano z ulicy, co okazało się dodatkową męką dla skazanych na śmierć.

W średniowieczu kaci handlowali częściami trupów.

Niewielka pensja katów zmusiła ich do szukania okazji do pracy i zazwyczaj była „brudna” - na przykład eksport ścieków poza granice miasta lub patronat nad prostytutkami. Ponadto kaci produkowali rozmaite narkotyki i świeciły księżycami jako uzdrowiciele - dobrze znali anatomię. Niektóre sprzedawały części zwłok, zapotrzebowanie na ten produkt w przesądach średniowiecza było wysokie. W rozumieniu mieszkańców miasta kaci byli nie tyle przedstawicielami sprawiedliwości, co wieloma nosicielami niebezpiecznych cech mistycznych. Wraz z wyposażeniem podróżowali do różnych części Europy, aby przeprowadzić jak najwięcej egzekucji. Nawiasem mówiąc, za ścięcie zapłacili znacznie więcej niż za spalenie lub powieszenie.

Ogólna wrogość wobec oprawców doprowadziła do tego, że w wielu krajach przyjęto dekrety w celu ochrony zawodowych zabójców. W szczególności w Niemczech kata zwykle zapewnia się ochronę. Być może dlatego mieszczanie nie mieli do czynienia z norymberskim „specjalistą” Franzem Schmidtem, który podczas swojej długiej kariery wykonał ponad 300 egzekucji. Wiszący, dekapitujący, kołujący - Schmidt był zawodnikiem wszystkich zawodów i zarabiał prawie jak sędzia. Wiadomo, że często zwracał się do władz miasta o zastąpienie koła zębatego mniej bolesną formą egzekucji - ścięcie.

Dynastia zabójców

Obowiązki kata obejmowały również tortury. Powinny być prowadzone w taki sposób, aby więzień nie umarł przed zakończeniem śledztwa. Jeśli stracił przytomność, lekarz dał mu ciepły napój i tortury trwały nadal. Henri Sanson, dziedziczny francuski kat, pisze w swoim dzienniku o agonii, której musiał doświadczyć nieszczęśliwy człowiek: ręce i stopy skazanych na śmierć ściskano w imadle, jego kość została zmiażdżona.

Za zły cios kat mógł zapłacić życiem

Najbardziej odporny może wytrzymać 7–8 testów w imadle. „Wieczorem zwłoki przekazano sprawcy wyroków karnych. Povychytchik i policjant towarzyszyli tym żywym szczątkom do miejsca egzekucji, po raz kolejny przekonali go, by nazwał swoich wspólników, a następnie usunął, kłaniając się uroczyście. Potem przyszła kolej na wykonawcę. Powinien był ukończyć tak dobrze zainicjowaną niszczycielską pracę: złamanie artykulacji tych okaleczonych członków żelaznym słupem, przymocowanie tego przedwczesnego trupa do koła, odwrócenie twarzy w niebo ”, książka Sansona„ The Executioners Notes, Political and Historical Secrets of France ”przedstawia straszny obraz. Sanson przytacza również informację, że kobiety okazały się być w szeregach katów, jednak niezwykle rzadko.

Nawiasem mówiąc, w rodzinie Sanson zawód nie zmienił się w ciągu siedmiu pokoleń. Szczególnie owocna była działalność Charlesa Henri Sansona, który stracił prawie 3000 osób. Wśród nich był król Ludwik XVI. Trzeba powiedzieć, że dynastie zabójców były powszechne w średniowiecznej Europie. Najbardziej rygorystyczne zasady były w Hiszpanii: syn odziedziczył pozycję ojca bez powodzenia i tylko córka kata mogła wybrać pannę młodą. Ze względu na ścisły kod ubioru zapewnił sobie uwagę przechodniów: kurtkę z czerwonymi mankietami, żółty pas i czapkę, na której tkane są schody.


Charles Henri Sanson

W 1792 r. We Francji, jako bardziej humanitarna metoda egzekucji, zaczęto używać gilotyny i nadszedł czarny dzień dla oprawców. Ich wiedza stała się ponadto podstawą, a ponadto kosztowna. Teraz wykonanie kary nie wymagało specjalnych umiejętności, a to wpłynęło na wynagrodzenie w najsmutniejszy sposób.


Dr Guillotin, który zaproponował użycie gilotyny do kary śmierci

O kaci - z czcią

Z pogardą dla zawodowych zabójców nie są traktowani wszędzie. Na przykład we francuskiej Algierii oczekiwali różnych korzyści i silnej pozycji społecznej, byli zwolnieni ze służby wojskowej. Ciekawe wspomnienia dziedzicznego kata Fernanda Masona, który od młodości pomagał ojcu Maurice'owi. Maurice był bogatym człowiekiem, który cieszył się patronatem policji. Początkowo Fernan służył jako „fotograf”, jak w profesjonalnym żargonie, do którego zadzwonił pierwszy asystent, który stał na skraju gilotyny, widział kołnierz skazany przez dziurę i musiał złapać go za głowę. Przeprowadził z ojcem 15–20 egzekucji miesięcznie. W egzekucji zwykle uczestniczył prawnik, duchowny, prokurator, przedstawiciel policji, szef ochrony, dyrektor więzienia i urzędnik sądowy. W ostatnich chwilach skazanym zawsze oferowano rum lub papierosa muzułmanom filiżankę kawy.

Charles Sanson stracił 3000 osób, w tym króla Ludwika XVI

Paradoksalnie, w dzieciństwie, widok krwi przeraził Fernarda Masona. Jednak stracił ponad 200 osób. „Kiedy stałem przed osobą skazaną, zwykle myślałem o jego ofiarach. Wiedziałem, co zrobił ... Próbowałem przeczytać jego ostatnie myśli na ziemi. Po egzekucji wróciliśmy do domu jako przedsiębiorca po pracy. Lub jako chirurg, który właśnie wykonał operację - napisał Mason.

„Po egzekucji wróciliśmy do domu jako przedsiębiorcy po pracy”

W Arabii Saudyjskiej kara śmierci istnieje dzisiaj. Mohammed Saad al-Beshi, kat państwowy, powiedział w wywiadzie, że skazany może wybrać metodę egzekucji - ścięcie lub strzelanie. Przed egzekucją kat zwykle przychodzi do domu rodziny ofiary i przekonuje sprawcę do wybaczenia - w tym przypadku ten ostatni może uniknąć kary śmierci.

Loading...

Popularne Kategorie